-----------------------------------------------------------------------------------------------
Rozdział
8
****Perspektywa Sophie****
-A teraz ją
puść. Albo skończy się to źle. - Ta dziewczyna coś powiedziała
– powiedział jakiś nieznany mi głos.
Przestraszona
odwróciłam się bo myślałam że to jakiś gwałciciel jednak on
zirytowany podszedł do chłopaka i przycisnął go do ściany.
Nieznajomy:
Powiedziałem że masz ją zostawić !!! - wykrzyczał nieznajomy a
Jessica rzuciła mi się w ramiona. Od razu ją przytuliłam bo
wiedziałam co się czuję po takim zdarzeniu. W końcu sama to
przeżyłam tak?. O nic jej nie pytałam tylko pozwoliłam jej się
wypłakać. Dobrze wiedziałam co robić w takich chwilach nie można
naciskać na te osoby bo się zamkną w sobie. Jak ja. Podziękowałam
nieznajomemu i ruszyłam z przyjaciółką do mojego domu. Kiedy
weszłyśmy zaprosiłam ją do środka i spytałam czy chce herbaty
lub kawy. Przyjęła moją propozycję i zaczęła się rozglądać
po domu a ja ruszyłam do kuchni by zrobić nam herbatę. Zastałam
ją w mojej sypialni patrzącą na zdjęcia moje z chłopakami (
generalnie miałam zdjęcia tylko z nimi bo moja rodzina mnie olała
ale to opowiem później). Podałam jej herbatę
J:Dziękuję ci za to
wszystko co dla mnie zrobiłaś. Będę o tym pamiętać i wiedz że
zawsze ci pomogę w trudnej sytuacji albo kiedy będziesz jej po
prostu potrzebowała.
S:Ale naprawdę to nie
jest problem i nie martw się wszystko będzie dobrze. - przytuliłam
ją
J:Nic nie będzie
dobrze bo on..... - skończyła w połowie zdania – bo on...... - i
znów się zacięła – bo on mnie szantażuje. Zrobiłam coś
głupiego czego bardzo żałuję ,a on to bezczelnie wykorzystuje –
opowiedziała już ściszonym głosem.
S:Posłuchaj -zaczęłam
i przytuliłam ją do siebie – nikt nie jest święty. To co było
minęło. Ważne ,że wiesz że źle zrobiłaś i tego żałujesz.
Czasu nie wrócisz ale możesz wszystko naprawić jeśli tylko
oczywiście chcesz . Ja też źle postąpiłam w niejednej sprawie
ale czasu nie wrócę – wszystko podczas tej wypowiedzi wróciło
do mnie z podwójnym kopem w dupę. Delikatnie mówiąc. - Zanim tu
przyjechałam miałam nie jedno za uszami i uwierz mi zmieniłam to ,
a moje życie toczy się dalej. - pocieszałam ją dalej
J:Naprawdę ci dziękuję
za wszystko!!! - odpowiedziała i przytuliła mnie po raz pierwszy
tego wieczoru a ja tylko odwzajemniłam ten gest.
S:Dasz mi swój numer ?
- wypaliłam
J:Tak jasne . - i
wymieniłyśmy się numerami. - Mogę cię o coś spytać?
S:Jasne pytaj. -
myślałam że spyta o wypadek ale nie o to jej chodziło
J:Dlaczego w całym
domu masz tylko zdjęcia z chłopakami ??
S:Ahhhhh.... – trochę
się zawahałam przy odpowiedzi. - Chodzi o to że, moja rodzina nie
chce mnie znać a ja nie mam żadnych pamiątek związanych z nimi. -
Moją wypowiedź przerwał nam dzwonek do drzwi. Przeprosiłam
Jessice i zeszłam na dół otworzyć drzwi. Kiedy zobaczyłam kto
stoi w moich drzwiach moja szczęka opadła ( nie dosłownie)
Rozdział
9
W moich drzwiach stał
mój ojciec ale nie biologiczny nie to był mój ojciec zastępczy.
Szczerze to kiedyś bardzo go lubiłam zanim nie dowiedziałam się
prawdy po tylu latach. I jeszcze dowiedziałam się o tym sama a on
ma czelność do mnie przychodzić? Od razu spytałam się
S:Co ty tu do cholery
robisz???
Grzegorz: Co ja tu
robię??? Chyba mam prawo żeby spotkać się ze swoją córką? Czy
może nie?
S:Nie ,nie masz a teraz
wyjdź stąd i mi nie przeszkadzaj. Mam ważne sprawy do załatwienia.
W ogóle skąd wiesz że tu jestem? Hm...
Grzegorz: No właśnie
ciekawe skąd wiem. - powiedział zirytowanym głosem – A teraz
pakuj się wracamy do domu!!! - zaczął na mnie krzyczeć
S:Ja nigdzie z tobą
nie idę!!! Tutaj jest mój dom. A teraz wynocha stąd!
Grzegorz: Własnego
ojca wyganiasz??? Dlaczego od nas uciekłaś? Źle ci z nami było?
Co? - zasypał mnie pytaniami. Głupimi pytaniami
S: Po pierwsze to nie
jesteś moim ojcem i nie możesz mi rozkazywać! Co? Zatkało?
Myśleliście ,że się nie domyśle ,że się nie dowiem?? Hmm...
Uważacie mnie za aż tak głupią?
Po drugie : nie jesteś
w swoim domu więc nie krzycz na mnie. I po trzecie mam gościa więc
już sobie po prostu stąd idź.
Grzegorz: I ty uważasz
że pozwolę ci tu zostać? - nagle Grzegorz zauważył w furtce
roześmianych chłopców i Jessice na schodach. Momentalnie ucichł.
- To jeszcze nie koniec pamiętaj – wyszeptał mi tylko do ucha a
ja z płaczem wbiegłam do domu i szybko ruszyłam w stronę łazienki
na górze. Wchodząc do niej zatrzasnęłam drzwi na klucz i
płakałam. Nagle usłyszałam głos Jessici i chłopców
J i CH: Sophie prosimy
cię wyjdź stamtąd ! - mówili troskliwie. - Prosimy...
S: Dzisiaj stąd się
nie ruszam więc możecie sobie już iść. Na nic się wam dzisiaj
nie przydam.
****Perspektywa Jessici****
Kiedy Sophie
przeprosiła mnie i zeszła na dół otworzyć drzwi usiadłam na
łóżku. Zmartwiłam się jednak bo nie było jej już chyba z co
najmniej 5 minut. Powoli zeszłam na dół gdy usłyszałam jakieś
krzyki. Bez wątpienia była to Sophie. Była bardzo zdenerwowana i
to było słychać w jej głosie. Ale nie rozumiałam o co chodziło
bo mówiła w jakimś nieznanym mi języku. Nagle mignęła mi przed
oczami i wbiegła na górę po schodach do łazienki. I pomyśleć
że jeszcze chwilę temu to ona mnie pocieszała.
****Perspektywa Liama****
Gdy podeszliśmy pod
dom Sophie tak jak się umówiliśmy byliśmy bardzo zmartwieni bo z
jej domu wychodził jakiś mężczyzna. Nie wiedziałem kto to był
ale chyba popsuł Sophie dzień bo zapłakana wbiegała do domu.
Szybko pobiegliśmy za nią jednak nie zdążyliśmy. Drzwi od
łazienki były zatrzaśnięte na klucz. Było mi bardzo smutno bo
Soph to na serio bardzo fajna babka chociaż znam ją tylko 1 dzień.
Dzisiaj się nam chyba nie uda się jej stamtąd wyciągnąć więc
postanowiliśmy że prześpimy się u niej w salonie i jutro nie
pójdziemy na uczelnie. W sumie to i tak nie mieliśmy jakiś ważnych
lekcji.
Rozdział
10
****Perspektywa Sophie****
Kiedy upewniłam się
,że chłopcy i Jessica nie czatują już pod łazienką wyszłam i
szybko ruszyłam w kierunku mojej sypialni. Ogarnęłam się czyli
umyłam twarz i położyłam się spać. Ustawiłam budzik na 7:00 bo
rano muszę jeszcze przed zajęciami iść na zakupy. Zasnęłam dość
szybko bo to za dużo wrażeń jak na jeden dzień. Obudziłam się
rano po 6:00 ponieważ nie mogłam spać więc ubrałam się,zrobiłam
makijaż i wyszłam na spacer po drodze na zakupy. Musiałam sobie
wszystko na spokojnie przemyśleć. Zdziwiłam się bo z domu wyszłam
niezauważona i co gorsza oni wciąż są u mnie. Po zrobieniu
zakupów zjadłam sobie śniadanko – musli z jogurtem o smaku
truskawkowym. Kiedy zauważyłam że już jest po 9 wyszłam
zostawiając tylko karteczkę na blacie : „Wyszłam na uczelnię ,
nie chciałam was budzić tak słodko spaliście. Nic mi nie jest
wrócę późno a śniadanie możecie sobie zrobić. Wszystko jest w
lodówce.”. Na uczelni w ogóle nie mogłam się skupić cały czas
myślałam o wczorajszym dniu. W końcu skończyłam zajęcia i
ruszyłam do parku nie daleko szkoły. Usiadłam nad stawem i
wpatrywałam się w taflę wody.
****Perspektywa Zayn'a****
Obudziłem się koło
11 i poszedłem do kuchni. O dziwo wszyscy jeszcze spali. Pewnie
odsypiali tak jak ja. Zajrzałem do lodówki. W sumie nie wiem
dlaczego skoro wiedziałem że świeci pustkami. Jeszcze bardziej
zdziwiło mnie to że wcale nie była pusta a wręcz brakowało w
niej miejsca. Co oznaczało że Sophie już wyszła z łazienki a my
debile to przespaliśmy. Odwróciłem się w stronę blatu z którego
widać było salon w którym słodko spali sobie chłopcy i Jessica.
W sumie co ona tu robiła? Na blacie była karteczka z napisem :
„Wyszłam na uczelnię
, nie chciałam was budzić tak słodko spaliście. Nic mi nie jest
wrócę późno a śniadanie możecie sobie zrobić. Wszystko jest w
lodówce.”. Pomyślałem sobie ooo!!! i jakie z nas debile! Po
prostu jak można coś takiego przespać. Wedy kiedy ona nas
potrzebuje my sobie po prostu śpimy? Od razu wbiegłem jak poparzony
do salonu i zacząłem krzyczeć jak najgłośniej
Z:WSTAWAĆ LENIE!!!
SOPHIE WYSZŁA A MY TO PRZESPALIŚMY !!! WSTAWAĆ!
N: Przestań się drzeć
idioto! Nie jesteśmy głusi – odgryzł się Niall
Z:No już wstawać mi
szybko! - nagle odezwał się zmartwiony Harry
H:Zaraz gdzie ona
jest???? Gdzie??? Tu jej nie ma.
Z:Napisała karteczkę
że idzie na uczelnię i nie chciała nas budzić. Chociaż teraz już
powinna być w domu. Uprzedziła też że wróci późno i mamy zjeść
śniadanie.
H:A ty o śniadaniu
myślisz?
Z:Harry opanuj się !
Przekazuje tylko co było na kartce od niej.
H:Trzeba jej szukać –
i nagle odezwała się Jessica, wchodząc Hazzie w zdanie.
J:Chłopcy pomyślcie
chwile! Ona nie chce teraz wami gadać. Jest załamana , dużo
wczoraj przeszła. Kłótniami jej nie pomożecie. Więc zamknąć
się. Nie będziemy jej szukać dajcie jej chwile samotności. Poza
tym nie uważasz że Londyn jest za duży Harry? - tego się po niej
nie spodziewałem. Wydawała się być spokojna ,a tu taki zaskok.
WOW. Ale ma rację. Nie mogliśmy nic zrobić więc wyszliśmy na
miasto do knajpy na śniadanie. Nie chcieliśmy objadać Sophie
chociaż Nialler tego nie rozumiał.
----------------------------------------------------------------------------
Nie wiem kiedy pojawi się nowy rozdział ponieważ jak mówiłam mam problemy z internetem i w nocy ze środy na czwarek wyjeżdżam do Rzymu :) Wiem że to moja wina i rozdziały miały być codziennie ale niestety nie moją winą jest to że mam problemy techniczne :( Przykroooo mi bardzoooo !!! LOFFF JUUU SOŁŁŁ MACZZ!!! Przepraszam ! W dalszych rozdziałach będzie się działo :) i mam pytanko czy ktoś wie jak zrobić tło inne bo chciałabym tak ładnie wpasować 1D ale nie wiem dlaczego ie moge tego wsawić na bloggera :( Pomoże mi ktoś technicznie ale pokaże wszystko dokładnie? Proszę o pomoc :*** KOCHAM WAS!!!! KOMENTUJCIE !!!!
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz