Save You Tonight
Blog o One Direction :)
poniedziałek, 5 maja 2014
niedziela, 4 maja 2014
Rozdział
14
****Perspektywa
Sophie****
Szłam sobie parkiem
gdy nagle ktoś przerzucił mnie przez ramię. Oczywiście starał
się wyrwać. Biłam go,kopałam i gryzłam jednak to się na nic
zdało. Przypomniało mi się że w torebce mam telefon. Zadzwoniłam
do Harry'ego i zaczęłam krzyczeć do aparatu POMOCY!!!. Wtedy
porywacz,bo jeszcze nie wiedziałam kto to był wyrwał mi go i uśpił
mnie czymś. Obudziłam się w jakimś obskurnym pomieszczeniu
przywiązana do krzesła. Starałam się przypomnieć sobie gdzie
jestem i co tu robię. Wtedy usłyszałam znajomy mi głos. To był
Matt.
M:O!!! Księżniczka
się obudziła. Jak miło.
S:Gdzie ja jestem?
M:Nie ważne. Jesteś
bezpieczna dopóki będziesz się mnie słuchała.
S:Co ja tu robię?
M:Czyżbyś nic nie
pamiętała? Już tyle razy z twojego powodu dostałem wpierdol ,że
postanowiłem się zemścić na tobie i Stylesie. Rób co mówię i
masz się nie odzywać bez pozwolenia,bo wtedy zostaniesz ukarana.
Rozbierz się powoli. -jednak ja go oplułam w twarz.
M:Jak śmiesz dziwko –
i szybko wymierzył mi siarczystego policzka. Powtórzył polecenie
więc ściągnęłam ubrania i stałam tam tak goła jak debil. Nic
nie mogłam zrobić.
M:Grzeczna dziewczynka.
A teraz połóż się i rozchyl szeroko nogi
S:O co to to nie! Nie
pozwalaj sobie gówniarzu!-i szybko ruszyłam w stronę wyjścia
M:A a a... Nie ma tak!
Drzwi są zamknięte a kluczyki mam ja! - i wciągnął z kieszeni
klucze- Co ja powiedziałem ? Miałaś się ździro nie odzywać!
Teraz zostaniesz za to ukarana! - głośno przełknęłam ślinę i
widać że Matt'a to cieszyło. Chwilę później poczułam jak mój
policzek pali. Był gorący – palił ,a jedyne co go ochładzało
to moje gorzkie łzy.
M:Teraz będziesz już
posłuszna – ja nieśmiało skinęłam głową na znak że się
zgadzam – no odpowiedz mi
S:Tak
M: Dobrze więc zrób
to co ci kazałem. - powoli i niechętnie zrobiłam to co mi kazał.Nie wiem co chciał osiągnąć
ale wszedł do mojego punktu.
Jednak to nie było miłe uczucie. Wchodził tak szybko jak
wychodził. Nagle poczułam że zwiększył szybkość. To mi się nie spodobało. Próbowałam złączyć nogi
ale mi się to nie udało bo on mocno trzymał mnie za uda. Nagle
poczułam że wszystko ucichło słychać było tylko jego
pojękiwania ,a w moim wejściu był lepki płyn. Zrozumiałam że
właśnie sobie ulżył i doszedł. Rozłożony był na mnie i
wydawał głośne sapnięcia. Nie tak wyobrażałam sobie swój
pierwszy raz! Próbowałam go zrzucić ze mnie ale był za ciężki.
Zdałam sobie sprawę że on to wszystko nagrywał i jeszcze do tego
dawał świńskie komentarze. Robiło mi się nie dobrze kiedy na
niego patrzyłam. Wycieńczona resztkami sił chwyciłam telefon i
zadzwoniłam ostatni raz do Harry'ego jednak on nie odbierał.
Zmęczona opadłam na podłogę i zasnęłam. Kiedy się obudziłam
on złowieszczo uśmiechał się do mnie.
M:Już po wszystkim
księżniczko. I co aż tak źle było ci ze mną? - ja już nic nie
odpowiedziałam bo znów zostałam czymś odurzona. Odpłynęłam.
Jedyne co pamiętam to to że wsiadaliśmy do jakiegoś samochodu.
Znów obudziłam się jednak tym razem w moim pokoju. A na biurku
była jakaś karteczka. Podeszłam i ją przeczytałam. Było tam:
„Już po wszystkim. Strzeż się mnie. I jak widzisz ten twój
Harry cię nie zawsze obroni. Było cudnie! Uważaj komu ufasz!” Do
tego dodane było zdjęcie Harry'ego z jakąś laską i wczorajsza
data. Zdziwiło mnie to. Przyznam nawet bardzo ,dlatego chciałam z
kimś o tym porozmawiać. Od razu zdjęcie wraz z dopiskiem
wylądowało w koszu.
----------------------------------------------------------------------------------------------
No więc mamy rozdział 14 :) Jak tam wam minęły święta i majówka? U mnie było genialnie jestem cała opalona <3 Prosze wchodźcie tu albo usunę bloga bo nie mam dla kogo pisać :P
Następny rozdział będzie jutro :)
wtorek, 22 kwietnia 2014
Rozdział
11
****Perspektywa Harry'ego****
Poszliśmy do knajpki
na śniadanie bo każdy kazał mi wyluzować. Jednak ja nie jestem
jak Niall że uważam ,że jedzenie rozwiąże każdy problem. Ale tu
chodzi o duży problem – o Sophie. Przeprosiłem znajomych i
Jessice i po zjedzeniu niewielkiej ilości jedzenia chciałem wyjść
z kanjpki. Jednak podszedł do mnie Louis i szepnął na ucho:
L:To widać że ją
kochasz! Jak nie chcesz wyjść na mięczaka przy chłopakach to się
uspokój. A i jeszcze jedno powiedz jej to.
H:Co mam komu
powiedzieć?
L:Nie udawaj że nie
wiesz o co mi chodzi, a raczej o kogo. To widać że pomiędzy wami
jest chemia , ale to ty musisz zrobić pierwszy krok debilu.
H:Ale Louis ja serio
nie wiem o czym ty do mnie mówisz. - choć tak naprawdę wiedziałem
że chodzi o Sophie – Więc daj spokój i wracaj do chłopaków.
L:Przemyśl to co ci
powiedziałem Harry. Siema stary.
H:Ta siema. - i
poszliśmy w swoje drogi. Lou wrócił do chłopaków i Jess ,a ja
ruszyłem w stronę pobliskiego parku. Zawsze tam chodziłem jak
miałem jakiegoś doła. Była tam taka polanka z widokiem na
niewielki staw. Ten widok zawsze mnie uspokajał. Po drodze
rozmyślałem nad tym co powiedział mi Louis i dlatego o mało co
nie wszedłem na znak drogowy. Gdyby nie jakaś pani z dzieckiem
która krzyknęła do mnie uważaj! Pewnie bym na niego wszedł.
Doszedłem do wniosku ,że może Lou ma rację może to ja powinienem
zrobić ten pierwszy krok. Nie powinienem czekać bo życie i
ukochana przelecą mi przed oczami. Byłem już prawie nad stawem gdy
w oddali ujrzałem....
**** Perspektywa Louisa****
Byliśmy w knajpce na
śniadaniu jednak ja nie byłem już głodny. W środku czułem się
jak Harry ale nie chciałem tego pokazywać. Jestem nieco bardziej
opanowany na zewnątrz niż Harry ale zawsze rozdziera mnie to od
środka. Jak zobaczyłem że Harry już się z nami żegna wyszedłem
za nim z knajpki pod pretekstem ,że czegoś zapomniał wziąć.
Chciałem ,żeby stracił jakiekolwiek szanse u Soph. W końcu to ja
ją pierwszy poznałem i opowiadałem o niej chłopakom. No więc
powiedziałem mu tak::
L:To widać że ją
kochasz! Jak nie chcesz wyjść na mięczaka przy chłopakach to się
uspokój. A i jeszcze jedno powiedz jej to.
H:Co mam komu
powiedzieć? - zgrywał twardziela
L:Nie udawaj że nie
wiesz o co mi chodzi, a raczej o kogo. To widać że pomiędzy wami
jest chemia , ale to ty musisz zrobić pierwszy krok debilu. -
powiedziałem do niego. Miałem nadzieję ,że tak go podpuszczę.
H:Ale Louis ja serio
nie wiem o czym ty do mnie mówisz. -ta jasne a ja to idiota? Widzę
przecież że ciągle o niej myśli – Więc daj spokój i wracaj do
chłopaków.
L:Przemyśl to co ci
powiedziałem Harry. Siema stary. - poinformowałem na odchodne.
H:Ta siema
Wróciłem do chłopaków
i i Jessici i też chwilę później ruszyłem w stronę domu.
Rozdział
12
****Perspektywa Sophie****
Już ponad trzy godziny
siedzę nad tym jebanym stawem i nie mam żadnej odpowiedzi na
jakiekolwiek pytanie. Patrzenie w taflę wody zawsze mi pomagało,
ale chyba nie tym razem. Już miałam się zbierać gdy nagle na
swoich biodrach poczułam czyjeś ręce. Delikatnie się obróciłam
żeby sprawdzić kto to i zauważyłam Harry'ego.
H:Co ty tu robisz?
Nareszcie cię znalazłem!Tak bardzo się o ciebie martwiłem – i
zaczął wyściskiwać z całej siły co mi nie pasowało bo był
dość silny.
S:Po pierwsze to mnie
puść bo zaraz mnie udusisz Harry – ledwo co wydukałam a on jak
na rozkaz od razu mnie puścił. Odpowiedziałam – dziękuję. Nie
musiałeś się martwić ,żyję i jestem cała i zdrowa .
Przepraszam że tak po prostu wyszłam i zostawiłam kartkę papieru
,ale muszę sobie wszystko przemyśleć, poukładać.
H:Nie masz za co ale na
drugi raz informuj nas bardziej co?
S:No dobrze. Więcej
tak nie zrobię.
H:To co chcesz iść na
lody? – nagle zmienił temat.
S:Harry nie zrozum mnie
źle ale nie dzisiaj. Przepraszam was bardzo za zamieszanie. Tylko
przynoszę kłopoty. Naprawdę nie dzisiaj.
H:Odmówisz mi? Takiemu
przystojniakowi?
S:Przystojniaku
naprawdę mi przykro. - i uśmiechnęłam się skrycie
H:A czy mogę chociaż
panią odprowadzić do domu ?
S:Oczywiście Panie
Styles. Z wielką przyjemnością – i znów się uśmiechnęłam
jednak teraz już tego nie ukrywałam. Szliśmy w ciszy jakbyśmy
bali się do siebie odezwać. Ja po prostu bałam się odezwać. Gdy
doszliśmy pod mój dom powiedziałam do niego:
S:Harry mogę cię o
coś poprosić?
H:O co tylko chcesz. -
stwierdził, choć widać było że był zmartwiony.
S:Powiedz chłopcom że
dziś się ze mną spotkałeś i że żyje. I proszę cię dajcie mi
trochę czasu. Jutro nie będzie mnie na uczelni. Dajcie mi trochę
czasu , dobrze?
H:Ale ja nie mogę cię
tak zostawić z problemami! - prawie wykrzyczał przez co sąsiedzi
odwrócili się w naszą stronę.
S:Nie przejmuj się
Harry naprawdę. To tylko chwila. Tylko obiecaj mi że o mnie nie
zapomnisz.
H:Obiecuję że o tobie
nie zapomnę.
S:Dzięku... - i nagle
jego usta przywarły do moich w namiętnym pocałunku który o dziwo
odwzajemniłam. Zaraz stop! Soph!! Ty się nie możesz zakochać nie
w tej chwili! Nie zwalaj tego wszystkiego na innych. Zanim się
zorientowałam Harry'ego już nie było. Weszłam do domu, wzięłam
ze sobą duży kubek lodów i poszłam położyć się na kanapie pod
kocyk. Siedziałam tam tak chyba kilka godzin albo kilka minut. Już
nie wiem straciłam poczucie czasu oglądając jakieś durne seriale
w telewizji. Nagle dostałam wiadomość. Jednak na dzisiaj wystarczy
mi wrażeń więc nie sprawdzałam kto pisze tylko odpłynęłam w
krainę Morfeusza.
****Perspektywa Louisa****
Byłem bardzo
zmartwiony. Kiedy Harry przyszedł wydawał się taki niedostępny ,a
kiedy się go spytaliśmy co się stało on tylko powiedział ,że
Soph chcę wolnego i mamy się z nią nie kontaktować. Martwiłem
się bo wysłałem jej już chyba z 10 wiadomości a ona nie
odpisuje. Nigdy tak nie było,że nie odpisuje. Uspokajałem się
jedynie tym ,że Harry ją odprowadził pod sam dom więc jest na
pewno tam. Może już śpi. W końcu dużo zaszło w ciągu tego
tygodnia. Podobno ma jej jutro nie być na uczelni. Tym gorzej
chciałem ją zaprosić na romantyczną kolację. Spędzić trochę
czasu z nią sam na sam. Bez chłopaków, Jessici tylko ona i ja.
Czemu ja zawsze mam w życiu pecha?
****Perspektywa Hary'ego****
Wróciłem do domu i
opowiedziałem wszystko chłopakom. Oczywiście oprócz sceny z
pocałunkiem. Nie mogę im o tym powiedzieć. Najbardziej zdziwiło
mnie to że Soph odwzajemniła pocałunek i chyba jej się nawet
spodobał ,ale czy mam u niej jakieś szanse? Pocałunek pocałunkiem
,ale nie wiem czy ona coś do mnie czuje. Poza tym powiedziała że
chcę trochę czasu. Już sam nie wiem co mam o tym myśleć a nie
mam się komu wygadać. Mama i Gemma na pewno wiedziałyby co zrobić
,ale są daleko stąd. Wyjechały na jakieś wakacje czy coś. Nikt
mi nie może pomóc , a chłopakom to już o tym pocałunku na pewno
nie powiem. Po prostu zaczęliby się śmiać ze mnie jaki to ja
idiota jestem itp. Nie wiem co mam robić. Pójdę położyć się
spać to podobno pomaga .
Rozdział
13
****Perspektywa Taylor****
Kiedy wczoraj wieczorem
wracałam sobie do domu zauważyłam na ulicy Harry'ego. Już
chciałam do niego podejść gdy pojawiła się jakaś dziewczyna.
Zaczęłam ich śledzić i chyba mi się nawet to udało bo mnie nie
zauważyli. Chociaż wcześniej nie próbowałam tego robić.
Wydawało mi się że szli w ciszy. Nagle stanęli przed jakimś
domem jak się później okazało tej ździry. Na w razie czego
zapisałam sobie jej adres w telefonie. Najbardziej zabolało mnie to
że Harry zaczął się z nią całować. Tak to nie będzie , ta
ździra może popsuć moje plany odzyskania Hazzy. Już chciałam
podejść i ją spoliczkować za to .gdy ktoś złapał mnie za
ramię. Powolnym gestem odwróciłam się. To był Matt. Strasznie go
nie lubiłam.
T:Czego ode mnie chcesz
Matt?
M:Powiedzmy tak: chcę
się zemścić na Harry'm i tej dziewczynie – wskazał palcem tą
dziewczynę z którą jeszcze chwilę temu Harry się miział.
T:A co ja mam wspólnego
z twoją zemstą na nim co? Ja go kocham.
M:Ale ty tępa jesteś!
Chcę w ramach zemsty przelecieć tą jego laskę. Przez nią
dostałem manto już dwa razy.
T:A co ma to wspólnego
ze mną? Co miałabym robić?
M:Chodź obgadamy to
gdzie indziej nie tu przy wszystkich. - ruszyliśmy w stronę
szkolnego placyku. Kiedy tam dotarliśmy obmyśliliśmy dokładnie
plan. Następnego dnia ruszyłam po potrzebne mi rzeczy do zemsty.
Akurat miałam wolne w pracy więc poszłam do galerii. Umówiłam
się z Matt'em wieczorem na placyku żeby jeszcze raz obgadać
wszystko dokładnie. Ruszyłam w stronę placyku i już tylko
czekałam na Matt'a.
*Następnego dnia wieczorem*
****Perspektywa Sophie****
Przemyślałam sobie
wszystko i doszłam do wniosku że muszę o tym wszystkim pogadać z
Harry'm. Ubrałam się w to co zwykle i wyszłam z domu.
Kierowałam się do domu Harry'ego i Louis'a. Bo jeszcze pamiętam
drogę. Postanowiłam że przejdę sobie przez park bo tak będzie
szybciej.
****Perspektywa Harry'ego****
Dzisiaj wieczorem
jestem sam w domu bo Louis gdzieś wyszedł ze swoją przyjaciółką
Eleonor. Właśnie jadłem sobie kolację gdy usłyszałem dzwonek do
drzwi. Myślałem że to Louis zapomniał czegoś wziąć więc
ruszyłem w kierunku drzwi wyjściowych by je otworzyć. To co
ujrzałem bardzo mnie zszokowało. W przedsionku stała Taylor.
Prawie naga tylko w cienkim szlafroku. Nie powiem ciało ona ma
boskie. Zaraz! STOP Harry ! Ty przecież kochasz Sophie. Wczoraj się
całowaliście. No już ogarnij się! Jednak nim się zorientowałem
wylądowałem z Taylor w łóżku. Ta noc w ogóle nie powinna mieć
miejsca! Jak się okazało później nie bez przypadku Taylor u mnie
była. Rano kiedy się obudziłem nasze rzeczy były porozrzucane po
całym moim pokoju. Taylor jednak wczoraj nie zachowywała się
normalnie. Były jakieś kajdanki i jakiś bat. Było też wino. I
nic więcej nie pamiętam z tej nocy. Wziąłem mój telefon do ręki
a tam ujrzałem chyba z 5 nieodebranych połączeń i nagrań
pocztowych. Bardzo mnie to zdziwiło więc od razu sprawdziłem kto
dzwonił. To była Sophie. Starałem się do niej dodzwonić jednak
włączała się poczta głosowa. Zabrałem się za odsłuchiwanie
poczty głosowej. To co usłyszałem przeraziło mnie.
-------------------------------------------------------------------
Kochani mam dla was kolejne 3 rozdziały które specjalnie napisałam bo jak mówiłam wyjeżdżam do Rzymu ;) Zostawiam wam do oceniania te rozdziały i mam nadzieję że wrócę na majówkę <3
poniedziałek, 21 kwietnia 2014
O jeju kochani przepraszam was bardzo bardzo ale mój internet się zwalił w domu a mam brata który jak wziął LTE to już go nie oddał :( Przepraszam i dlatego dm wam dzisiaj 3 rozdziały :) Kocham was są dosyć krótkie ale mam nadzieje ze wam sie spodobaja <3
-----------------------------------------------------------------------------------------------
-----------------------------------------------------------------------------------------------
Rozdział
8
****Perspektywa Sophie****
-A teraz ją
puść. Albo skończy się to źle. - Ta dziewczyna coś powiedziała
– powiedział jakiś nieznany mi głos.
Przestraszona
odwróciłam się bo myślałam że to jakiś gwałciciel jednak on
zirytowany podszedł do chłopaka i przycisnął go do ściany.
Nieznajomy:
Powiedziałem że masz ją zostawić !!! - wykrzyczał nieznajomy a
Jessica rzuciła mi się w ramiona. Od razu ją przytuliłam bo
wiedziałam co się czuję po takim zdarzeniu. W końcu sama to
przeżyłam tak?. O nic jej nie pytałam tylko pozwoliłam jej się
wypłakać. Dobrze wiedziałam co robić w takich chwilach nie można
naciskać na te osoby bo się zamkną w sobie. Jak ja. Podziękowałam
nieznajomemu i ruszyłam z przyjaciółką do mojego domu. Kiedy
weszłyśmy zaprosiłam ją do środka i spytałam czy chce herbaty
lub kawy. Przyjęła moją propozycję i zaczęła się rozglądać
po domu a ja ruszyłam do kuchni by zrobić nam herbatę. Zastałam
ją w mojej sypialni patrzącą na zdjęcia moje z chłopakami (
generalnie miałam zdjęcia tylko z nimi bo moja rodzina mnie olała
ale to opowiem później). Podałam jej herbatę
J:Dziękuję ci za to
wszystko co dla mnie zrobiłaś. Będę o tym pamiętać i wiedz że
zawsze ci pomogę w trudnej sytuacji albo kiedy będziesz jej po
prostu potrzebowała.
S:Ale naprawdę to nie
jest problem i nie martw się wszystko będzie dobrze. - przytuliłam
ją
J:Nic nie będzie
dobrze bo on..... - skończyła w połowie zdania – bo on...... - i
znów się zacięła – bo on mnie szantażuje. Zrobiłam coś
głupiego czego bardzo żałuję ,a on to bezczelnie wykorzystuje –
opowiedziała już ściszonym głosem.
S:Posłuchaj -zaczęłam
i przytuliłam ją do siebie – nikt nie jest święty. To co było
minęło. Ważne ,że wiesz że źle zrobiłaś i tego żałujesz.
Czasu nie wrócisz ale możesz wszystko naprawić jeśli tylko
oczywiście chcesz . Ja też źle postąpiłam w niejednej sprawie
ale czasu nie wrócę – wszystko podczas tej wypowiedzi wróciło
do mnie z podwójnym kopem w dupę. Delikatnie mówiąc. - Zanim tu
przyjechałam miałam nie jedno za uszami i uwierz mi zmieniłam to ,
a moje życie toczy się dalej. - pocieszałam ją dalej
J:Naprawdę ci dziękuję
za wszystko!!! - odpowiedziała i przytuliła mnie po raz pierwszy
tego wieczoru a ja tylko odwzajemniłam ten gest.
S:Dasz mi swój numer ?
- wypaliłam
J:Tak jasne . - i
wymieniłyśmy się numerami. - Mogę cię o coś spytać?
S:Jasne pytaj. -
myślałam że spyta o wypadek ale nie o to jej chodziło
J:Dlaczego w całym
domu masz tylko zdjęcia z chłopakami ??
S:Ahhhhh.... – trochę
się zawahałam przy odpowiedzi. - Chodzi o to że, moja rodzina nie
chce mnie znać a ja nie mam żadnych pamiątek związanych z nimi. -
Moją wypowiedź przerwał nam dzwonek do drzwi. Przeprosiłam
Jessice i zeszłam na dół otworzyć drzwi. Kiedy zobaczyłam kto
stoi w moich drzwiach moja szczęka opadła ( nie dosłownie)
Rozdział
9
W moich drzwiach stał
mój ojciec ale nie biologiczny nie to był mój ojciec zastępczy.
Szczerze to kiedyś bardzo go lubiłam zanim nie dowiedziałam się
prawdy po tylu latach. I jeszcze dowiedziałam się o tym sama a on
ma czelność do mnie przychodzić? Od razu spytałam się
S:Co ty tu do cholery
robisz???
Grzegorz: Co ja tu
robię??? Chyba mam prawo żeby spotkać się ze swoją córką? Czy
może nie?
S:Nie ,nie masz a teraz
wyjdź stąd i mi nie przeszkadzaj. Mam ważne sprawy do załatwienia.
W ogóle skąd wiesz że tu jestem? Hm...
Grzegorz: No właśnie
ciekawe skąd wiem. - powiedział zirytowanym głosem – A teraz
pakuj się wracamy do domu!!! - zaczął na mnie krzyczeć
S:Ja nigdzie z tobą
nie idę!!! Tutaj jest mój dom. A teraz wynocha stąd!
Grzegorz: Własnego
ojca wyganiasz??? Dlaczego od nas uciekłaś? Źle ci z nami było?
Co? - zasypał mnie pytaniami. Głupimi pytaniami
S: Po pierwsze to nie
jesteś moim ojcem i nie możesz mi rozkazywać! Co? Zatkało?
Myśleliście ,że się nie domyśle ,że się nie dowiem?? Hmm...
Uważacie mnie za aż tak głupią?
Po drugie : nie jesteś
w swoim domu więc nie krzycz na mnie. I po trzecie mam gościa więc
już sobie po prostu stąd idź.
Grzegorz: I ty uważasz
że pozwolę ci tu zostać? - nagle Grzegorz zauważył w furtce
roześmianych chłopców i Jessice na schodach. Momentalnie ucichł.
- To jeszcze nie koniec pamiętaj – wyszeptał mi tylko do ucha a
ja z płaczem wbiegłam do domu i szybko ruszyłam w stronę łazienki
na górze. Wchodząc do niej zatrzasnęłam drzwi na klucz i
płakałam. Nagle usłyszałam głos Jessici i chłopców
J i CH: Sophie prosimy
cię wyjdź stamtąd ! - mówili troskliwie. - Prosimy...
S: Dzisiaj stąd się
nie ruszam więc możecie sobie już iść. Na nic się wam dzisiaj
nie przydam.
****Perspektywa Jessici****
Kiedy Sophie
przeprosiła mnie i zeszła na dół otworzyć drzwi usiadłam na
łóżku. Zmartwiłam się jednak bo nie było jej już chyba z co
najmniej 5 minut. Powoli zeszłam na dół gdy usłyszałam jakieś
krzyki. Bez wątpienia była to Sophie. Była bardzo zdenerwowana i
to było słychać w jej głosie. Ale nie rozumiałam o co chodziło
bo mówiła w jakimś nieznanym mi języku. Nagle mignęła mi przed
oczami i wbiegła na górę po schodach do łazienki. I pomyśleć
że jeszcze chwilę temu to ona mnie pocieszała.
****Perspektywa Liama****
Gdy podeszliśmy pod
dom Sophie tak jak się umówiliśmy byliśmy bardzo zmartwieni bo z
jej domu wychodził jakiś mężczyzna. Nie wiedziałem kto to był
ale chyba popsuł Sophie dzień bo zapłakana wbiegała do domu.
Szybko pobiegliśmy za nią jednak nie zdążyliśmy. Drzwi od
łazienki były zatrzaśnięte na klucz. Było mi bardzo smutno bo
Soph to na serio bardzo fajna babka chociaż znam ją tylko 1 dzień.
Dzisiaj się nam chyba nie uda się jej stamtąd wyciągnąć więc
postanowiliśmy że prześpimy się u niej w salonie i jutro nie
pójdziemy na uczelnie. W sumie to i tak nie mieliśmy jakiś ważnych
lekcji.
Rozdział
10
****Perspektywa Sophie****
Kiedy upewniłam się
,że chłopcy i Jessica nie czatują już pod łazienką wyszłam i
szybko ruszyłam w kierunku mojej sypialni. Ogarnęłam się czyli
umyłam twarz i położyłam się spać. Ustawiłam budzik na 7:00 bo
rano muszę jeszcze przed zajęciami iść na zakupy. Zasnęłam dość
szybko bo to za dużo wrażeń jak na jeden dzień. Obudziłam się
rano po 6:00 ponieważ nie mogłam spać więc ubrałam się,zrobiłam
makijaż i wyszłam na spacer po drodze na zakupy. Musiałam sobie
wszystko na spokojnie przemyśleć. Zdziwiłam się bo z domu wyszłam
niezauważona i co gorsza oni wciąż są u mnie. Po zrobieniu
zakupów zjadłam sobie śniadanko – musli z jogurtem o smaku
truskawkowym. Kiedy zauważyłam że już jest po 9 wyszłam
zostawiając tylko karteczkę na blacie : „Wyszłam na uczelnię ,
nie chciałam was budzić tak słodko spaliście. Nic mi nie jest
wrócę późno a śniadanie możecie sobie zrobić. Wszystko jest w
lodówce.”. Na uczelni w ogóle nie mogłam się skupić cały czas
myślałam o wczorajszym dniu. W końcu skończyłam zajęcia i
ruszyłam do parku nie daleko szkoły. Usiadłam nad stawem i
wpatrywałam się w taflę wody.
****Perspektywa Zayn'a****
Obudziłem się koło
11 i poszedłem do kuchni. O dziwo wszyscy jeszcze spali. Pewnie
odsypiali tak jak ja. Zajrzałem do lodówki. W sumie nie wiem
dlaczego skoro wiedziałem że świeci pustkami. Jeszcze bardziej
zdziwiło mnie to że wcale nie była pusta a wręcz brakowało w
niej miejsca. Co oznaczało że Sophie już wyszła z łazienki a my
debile to przespaliśmy. Odwróciłem się w stronę blatu z którego
widać było salon w którym słodko spali sobie chłopcy i Jessica.
W sumie co ona tu robiła? Na blacie była karteczka z napisem :
„Wyszłam na uczelnię
, nie chciałam was budzić tak słodko spaliście. Nic mi nie jest
wrócę późno a śniadanie możecie sobie zrobić. Wszystko jest w
lodówce.”. Pomyślałem sobie ooo!!! i jakie z nas debile! Po
prostu jak można coś takiego przespać. Wedy kiedy ona nas
potrzebuje my sobie po prostu śpimy? Od razu wbiegłem jak poparzony
do salonu i zacząłem krzyczeć jak najgłośniej
Z:WSTAWAĆ LENIE!!!
SOPHIE WYSZŁA A MY TO PRZESPALIŚMY !!! WSTAWAĆ!
N: Przestań się drzeć
idioto! Nie jesteśmy głusi – odgryzł się Niall
Z:No już wstawać mi
szybko! - nagle odezwał się zmartwiony Harry
H:Zaraz gdzie ona
jest???? Gdzie??? Tu jej nie ma.
Z:Napisała karteczkę
że idzie na uczelnię i nie chciała nas budzić. Chociaż teraz już
powinna być w domu. Uprzedziła też że wróci późno i mamy zjeść
śniadanie.
H:A ty o śniadaniu
myślisz?
Z:Harry opanuj się !
Przekazuje tylko co było na kartce od niej.
H:Trzeba jej szukać –
i nagle odezwała się Jessica, wchodząc Hazzie w zdanie.
J:Chłopcy pomyślcie
chwile! Ona nie chce teraz wami gadać. Jest załamana , dużo
wczoraj przeszła. Kłótniami jej nie pomożecie. Więc zamknąć
się. Nie będziemy jej szukać dajcie jej chwile samotności. Poza
tym nie uważasz że Londyn jest za duży Harry? - tego się po niej
nie spodziewałem. Wydawała się być spokojna ,a tu taki zaskok.
WOW. Ale ma rację. Nie mogliśmy nic zrobić więc wyszliśmy na
miasto do knajpy na śniadanie. Nie chcieliśmy objadać Sophie
chociaż Nialler tego nie rozumiał.
----------------------------------------------------------------------------
Nie wiem kiedy pojawi się nowy rozdział ponieważ jak mówiłam mam problemy z internetem i w nocy ze środy na czwarek wyjeżdżam do Rzymu :) Wiem że to moja wina i rozdziały miały być codziennie ale niestety nie moją winą jest to że mam problemy techniczne :( Przykroooo mi bardzoooo !!! LOFFF JUUU SOŁŁŁ MACZZ!!! Przepraszam ! W dalszych rozdziałach będzie się działo :) i mam pytanko czy ktoś wie jak zrobić tło inne bo chciałabym tak ładnie wpasować 1D ale nie wiem dlaczego ie moge tego wsawić na bloggera :( Pomoże mi ktoś technicznie ale pokaże wszystko dokładnie? Proszę o pomoc :*** KOCHAM WAS!!!! KOMENTUJCIE !!!!
środa, 16 kwietnia 2014
Kochane pysiaczki :) Przepraszam was że wczoraj nie dodałam nowego wpisu ale mam problemy z internetem i korzystam ze służbowego mamy <3 Bardzo was przepraszam :* Z tej okazji dziś połącze dwa rozdziały w jeden a jutro dodam kolejny :) Cieszycie się? Pysiaki zbliżają się też święta więc bedę miała więcej wolnego czasu :) Rozdziały prawdopodobnie będą pokazywać się codziennnie :) Do czasu kiedy 24 wyjade i nie bedzie mnie przez tydzień <3 Kocham was mocno ale proszę jest coraz mniej wyświetleń ROZGŁASZAJCIE BLOGA!!! Oczywiście jeżeli wam się podoba i KOMENTUJCIE!!! To też dla mnie bardzo ważne :) Miłego czytania
-----------------------------------------------------------------------------------------------------
-----------------------------------------------------------------------------------------------------
Rozdział
6 i 7
****Perspektywa Sophie****
Kiedy zobaczyłam która
godzina mocno się zdenerwowałam. Było wpół do jedynastej
(wieczorem oczywiście). Chciałam wracać do domu jednak Hazza i
Louis mi zabronili jakbym była małym dzieckiem i kazali się
przespać u nich w domu. Specjalnie dla mnie Louis zrezygnował ze
swojego łóżka i poszedł spać na kanapie bo pokój gościnny był
zajęty przez resztę chłopców. Poszłam się trochę odświeżyć
i zmyć makijaż. Po wieczornej toalecie pożyczyłam od Louisa z
szafy jakieś dresy i poszłam spać. Kiedy już zasypiałam
usłyszałam ciche pukanie do drzwi. Oczywiście powiedziałam żeby
wszedł bo wiedziałam że to któryś z chłopaków. Jednak to co
zobaczyłam strasznie mnie zdziwiło. Był to Harry. Chciał ze mną
pogadać więc naturalnie się zgodziłam.
**** Perspektywa Harry'ego****
Gdy upewniłem się że
każdy z chłopaków już śpi wszedłem do jej pokoju uprzednio
pukając. Chciałem z nią porozmawiać o tym co się dzisiaj stało
i wyjaśnić jej wszystko. Widziałem ,że była bardzo zdziwiona
moim przybyciem do pokoju Louisa. Odezwałem się:
H:Przepraszam jeżeli
cię obudziłem – dodałem speszony
S:Nie masz za co
dopiero się miałam kłaść spać. Co tam chciałeś przystojniaku?
-
H:No więc miałem zły
sen i przyszedłem do ciebie bo z tobą mi się dobrze rozmawia –
skłamałem oczywiście żeby nie było
S:Aha ta jasne a tak na
serio po co tu przyszedłeś? Mów jak na spowiedzi – wow tym to
mnie zdziwiła. Serio umie wyczaić gdy ktoś kłamie
H:No więc chciałem ci
naprawdę podziękować za dzisiejszą rozmowę i chciałbym ci to
wszystko wyjaśnić , bo ty mi pomogłaś a nawet nie wiesz dlaczego
płakałem – odparłem
S:Zgaduję że chodzi o
dziewczynę.
H:Dokładnie to o byłą
dziewczynę. - zacząłem jej wszystko opowiadać i jak to między
mną a Taylor było i po prostu to z siebie wyrzuciłem .
S: Oj będzie dobrze
nie martw się. Na pewno znajdziesz swoją miłość w życiu –
gdyby tylko znała prawdę, ale nie ,nie mogę jej tego teraz
powiedzieć my prawie się nie znamy i nie chciałbym jej spaprać
życia przez zazdrosną Taylor
H:Ja wiem ale ja po
prostu już sobie nie daję rady. To dla mnie za dużo jak na jeden
raz.
S:Spokojnie Harry ,
oddychaj i patrz mi w oczy . Już będzie dobrze – uspokajała mnie
i w taki sam sposób jak wcześniej głaskała po włosach a ja tylko
się do niej tuliłem. Czułem się tak wyjątkowo w jej ramionach i
nie wiedzieć kiedy zrobiła się druga rano i przypadkowo zasnęliśmy
razem w łóżku. Rano obudziło nas światło flesza z komórki.
Zaspany wykrzyczałem
H:Co się dzieje? -gdy
nagle wstała Sophie. Na co odpowiedział mi tylko śmiech Zayn'a
Z:Zrobiłem wam fotę i
wstawiłem na twittera , instagrama i fejsa z dopiskiem „moje
kochane miśki” i oznaczeniem was obojga.
H i S: Co zrobiłeś ?
- spytaliśmy oboje wkurzeni
Z:Wstawiłem waszą
wspólną fotę do sieci – powtórzył
H:JUŻ NIE ŻYJESZ
MALIK!!! – odpowiedziałem mu – pamiętaj że jestem wszędzie –
zagroziłem mu
Z:HAHAH – zaczął
się śmiać – I co mi niby zrobisz ? - wystawił język – Miałem
was obudzić na śniadanie ale nie mogłem się powstrzymać bo razem
wyglądacie tak słodko – widziałem jak Sophie się zarumieniła i
od razu rzuciła wielką poduszką w stronę Zayn'a na co ten się
zaśmiał i dodał tylko komentarz
Z:Bijesz mnie miękkimi
poduszkami. Bardzo mądrze z twojej strony Sophie
S:Oj zamknij się Malik
po prostu nie miałam nic innego więc się mnie strzeż. - rzuciła
ostrzegawczo po czym dodała – Zaraz zejdziemy tylko się w coś
przebierzemy. - i ruszyła w stronę szafy Louisa z której wyjęła
granatową bluzę i jakieś dresy.
****Perspektywa Sophie*****
Kiedy się przebrałam
zeszłam na dól a tam już wszyscy zajadali się śniadankiem
zrobionym przez Niall'a.
S:Cześć wszystkim.
Jak się spało? - spytałam żeby był jakiś temat
Li: Hmmm... nie za
dobrze. Za to tobie musiało się dobrze spać, wtulona w tors
Harry'ego – zaczął się śmiać na co rzuciłam mu karcące
spojrzenie – czuję się zazdrosny – dokończył swoją wypowiedź
Z:A tak na poważnie to
razem wyglądacie tak słodko jak śpicie. Oboje tacy niewinni i się
ślinicie przez sen do siebie
H:Ej ja się nie ślinie
– powiedział rozbawionym tonem Hazza
N:Dobra koniec rozmów
bo boje się ,że zjem wam wszystkie naleśniki a dokładki nie ma –
oburzył się Niall – poza tym moje naleśniki są najlepsze na
świecie – powiedział z dumą
S:No zaraz się okaże
– zażartowałam a cała reszta zaczęła się śmiać z wyjątkiem
Niall'a który wyglądał na urażonego. Po śniadaniu chłopcy
zaproponowali wspólne wyjście na kręgle po południu. Poprosiłam
ich wcześniej o podwiezienie do domu po moje rzeczy. W ciągu 10
minut ubrałam się [tu dać jakiś zestaw] i umalowałam tuszem do
rzęs. Zanim założyłam moje czerwone conversy pasujące do zestawu
usłyszałam pukanie do drzwi:
S:Proszę –
odpowiedziałam natychmiast a w drzwiach zobaczyłam Louisa.
L:Hej co tam? Jak idzie
ci szykowanie się bo chłopcy są już trochę niecierpliwi a Niall
zaraz wyje ci wszystko co masz w lodówce. - Zaśmiałam się i
odpowiedziałam
S:Już zaraz będę
gotowa
L:Szkoda że się
przebrałaś ,w moich dresach i koszulce w paski wyglądałaś
seksownie – odwróciłam się do niego twarzą i zobaczyłam że
chyba zorientował się że powiedział to co chodziło mu po głowie.
Zarumieniłam się i nic już nie odpowiedziałam.
****Perspektywa Louisa****
Kiedy powiedziała że
mogę wejść od razu wszedłem do środka. Spytałem się czy jest
już gotowa i czy wie że Niall opróżni jej zaraz całą lodówkę
, chociaż nie było tam aż tak dużo produktów. Kiedy zauważyłem
że jest już przebrana w swoje ciuchy trochę zrobiło mi się
przykro. W moich rzeczach wyglądała tak sexi. I nim się obejrzałem
zauważyłem że się rumieni i ogarnąłem że wypowiedziałem moje
myśli na głos. Wychodząc z pokoju powiedziałem tylko że czekamy
na dole i zszedłem do lejących się chłopaków.
L:Chłopaki co się
stało??? Nie było mnie niecałe 3 minuty i już się lejecie??? -
spytałem zbulwersowany ale to było udawane
N:No sorry ale Harry
jest tak wielkim debilem że zabrał mi kanapkę spod nosa –
oburzył się Nialler – i to tak wyszło
H: Bo on chciał
opróżnić całą lodówkę Sophie choć nawet nie jest jego –
opowiedział Hazza - -ja tylko broniłem lodówki Sophie
L:Przestańcie się
tłumaczyć i posłuchajcie mnie choć jeden jedyny raz do końca nie
przerywając mi – wszyscy spojrzeli się zdziwieni moją reakcją.
Fakt było to trochę za ostre. - Nie było mnie przez trzy jebane
minuty a wy się już lejecie o byle co. A wy ? - wskazałem palcem
na Zayn'iego i Liasia – nie mogliście ich powstrzymać? -
spojrzeli na mnie ze zdziwieniem w oczach – To nie dopuszczalne że
się tak zachowujecie! - kontynuowałem swoją wypowiedź a wszyscy
tylko się na mnie patrzyli – Bo beze mnie nie ma zabawy ! -
wykrzyczałem z uśmiechem na twarzy i zacząłem naparzać moich
przyjaciół pierwszą lepszą poduszką z kanapy. Wszyscy odetchnęli
z ulgą i zaczęliśmy się nawzajem walić poduszkami zapominając
gdzie się znajdujemy. W tym właśnie momencie do pokoju weszła
Sophie. Wszyscy zastygliśmy w tych pozycjach w jakich znajdowaliśmy
się chwilę temu. Widziałem w jej oczach niezadowolenie ale i
uśmiech. Nagle się odezwała.
Rozdział
7
****Perspektywa Sophie****
Kiedy weszłam do
pokoju byłam rozbawiona tym co się tam działo. Miny chłopaków
były bezcenne. Wszyscy przyglądali mi się ze zdziwionymi minami i
każdy z nich trzymał w ręku poduszkę. Myślałam że wybuchnę ze
śmiechu i po prostu zwijałam się śmiejąc się z nie wiadomo
czego. Ale chyba mam do tego prawo skoro w moim salonie pomiędzy
chłopakami toczy się bitwa na poduszki. Kiedy trochę się
opanowałam usiadłam na sofie i przyglądałam się im. Byli na
kanapach obok jednak nie sądziłam że któryś z nich się odezwie
,a jednak odezwał się Harry
H:To nie tak jak
myślisz – tłumaczył się -
S:A co ja myślę? Ja
nic nie myślę. Po prostu nie było mnie jakieś 15 minut a wy już
toczycie w moim domu bitwę na poduszki. Poza tym tylko winni się
tłumaczą- powiedziałam żartobliwym głosem. Nagle odezwał się
Niall
N:To serio nie tak jak
myślisz. Nie tak miało wyjść. Chodzi o to ,że … - zatrzymał
się – chodzi o to ,że ja po prostu zrobiłem sobie kanapkę z
resztek tego co masz w lodówce a Harry się o to spiął i próbował
temu zapobiec.
L:Nagle zjawiłem się
ja i wkroczyłem między nich. Beze mnie nie ma zabawy więc dla
rozluźnienia atmosfery rzuciłem w nich obu poduszką i tak to się
zaczęło. Po prostu zorganizowaliśmy sobie czas -skończył myśl
Nialla chyba bojąc się o to że palnie coś głupiego.
S:Lou wiem że bez
ciebie nie ma zabawy ale czy to powód do rozwalania połowy mojego
domu? - spytałam a wtedy odezwał się Liam
L:Oj nie denerwuj się
Soph. Poza tym musimy się zbierać do szkoły bo inaczej się
spóźnisz na wykłady a chyba nie chcesz mieć złej opinii już
drugiego dnia?
S:Masz rację Li.
Chciałam się tylko trochę z wami podroczyć żebyście mnie gdzieś
zaprosili. A teraz chodźcie bo serio się spóźnię.
Li:Ależ oczywiście
panno Sophie. Zapraszam do karocy!! - powiedział a ja tylko się
zaśmiałam i ruszyłam z plecakiem w stronę drzwi. Wyszliśmy i
ruszyliśmy do szkoły. Po pięciu minutach byliśmy już na szkolnym
parkingu. Dzień jak co dzień. Nic nowego w szkole. Skończyłam
lekcję wcześniej niż chłopcy więc skazana byłam na powrót do
domu piechotą. Włączyłam mojego Ipoda i ruszyłam do domu
słuchając właśnie składanki Youtuba gdy coś zauważyłam. Na
końcu uliczki była dziewczyna ,która się szarpała. Rozpoznałam
ją to była Jessica z naszej uczelni. Pobiegłam w jej kierunku
,chciałam po prostu jej pomóc.
S:EJ TYY.... - zacięłam
się w pół zdania bo dobrze wiedziałam kim był ten facet – PUŚĆ
JĄĄ!!! - dokończyłam niepewnie zdanie
Matt: O proszę ,proszę
kto tu się zjawił!!! -spojrzałam na niego był to ten sam koleś
co w knajpce. Myślałam że nogi się pode mną ugną więc
odwróciłam wzrok i powtórzyłam
S: PUŚĆ JĄ W TEJ
CHWILI!!!
M: I to niby ma być
twój wybawca – spojrzał z kpiną na Jessice – hahahahahah –
zaczął się śmiać na cały głos.
S:Powtórzę jeszcze
raz. Puść ją albo tego pożałujesz! - wykrzyczałam. Niestety
znajdowaliśmy się w ślepej uliczce na której nie było ani jednej
żywe duszy
M:I niby co mi zrobisz?
Zadzwonisz po Stylesa ? Czy może na policję?
S:Zrobię co będę
uważała za słuszne . - odrzekłam – A teraz ją puść. Albo
skończy się to źle. Ta dziewczyna coś powiedziała – powiedział
jakiś nieznany mi głos.
----------------------------------------------------------------------------------------------
Jak wam się podobało? Pojawił się nowy chłopak do którego mam zamiary w dalszych rozdziałach :) Jutro raniutko jak tylko wstane dodam nowy rozdział :)
Subskrybuj:
Posty (Atom)