wtorek, 22 kwietnia 2014

Rozdział 11
                                                             ****Perspektywa Harry'ego****
Poszliśmy do knajpki na śniadanie bo każdy kazał mi wyluzować. Jednak ja nie jestem jak Niall że uważam ,że jedzenie rozwiąże każdy problem. Ale tu chodzi o duży problem – o Sophie. Przeprosiłem znajomych i Jessice i po zjedzeniu niewielkiej ilości jedzenia chciałem wyjść z kanjpki. Jednak podszedł do mnie Louis i szepnął na ucho:
L:To widać że ją kochasz! Jak nie chcesz wyjść na mięczaka przy chłopakach to się uspokój. A i jeszcze jedno powiedz jej to.
H:Co mam komu powiedzieć?
L:Nie udawaj że nie wiesz o co mi chodzi, a raczej o kogo. To widać że pomiędzy wami jest chemia , ale to ty musisz zrobić pierwszy krok debilu.
H:Ale Louis ja serio nie wiem o czym ty do mnie mówisz. - choć tak naprawdę wiedziałem że chodzi o Sophie – Więc daj spokój i wracaj do chłopaków.
L:Przemyśl to co ci powiedziałem Harry. Siema stary.
H:Ta siema. - i poszliśmy w swoje drogi. Lou wrócił do chłopaków i Jess ,a ja ruszyłem w stronę pobliskiego parku. Zawsze tam chodziłem jak miałem jakiegoś doła. Była tam taka polanka z widokiem na niewielki staw. Ten widok zawsze mnie uspokajał. Po drodze rozmyślałem nad tym co powiedział mi Louis i dlatego o mało co nie wszedłem na znak drogowy. Gdyby nie jakaś pani z dzieckiem która krzyknęła do mnie uważaj! Pewnie bym na niego wszedł. Doszedłem do wniosku ,że może Lou ma rację może to ja powinienem zrobić ten pierwszy krok. Nie powinienem czekać bo życie i ukochana przelecą mi przed oczami. Byłem już prawie nad stawem gdy w oddali ujrzałem....

                                                           **** Perspektywa Louisa****
Byliśmy w knajpce na śniadaniu jednak ja nie byłem już głodny. W środku czułem się jak Harry ale nie chciałem tego pokazywać. Jestem nieco bardziej opanowany na zewnątrz niż Harry ale zawsze rozdziera mnie to od środka. Jak zobaczyłem że Harry już się z nami żegna wyszedłem za nim z knajpki pod pretekstem ,że czegoś zapomniał wziąć. Chciałem ,żeby stracił jakiekolwiek szanse u Soph. W końcu to ja ją pierwszy poznałem i opowiadałem o niej chłopakom. No więc powiedziałem mu tak::
L:To widać że ją kochasz! Jak nie chcesz wyjść na mięczaka przy chłopakach to się uspokój. A i jeszcze jedno powiedz jej to.
H:Co mam komu powiedzieć? - zgrywał twardziela
L:Nie udawaj że nie wiesz o co mi chodzi, a raczej o kogo. To widać że pomiędzy wami jest chemia , ale to ty musisz zrobić pierwszy krok debilu. - powiedziałem do niego. Miałem nadzieję ,że tak go podpuszczę.
H:Ale Louis ja serio nie wiem o czym ty do mnie mówisz. -ta jasne a ja to idiota? Widzę przecież że ciągle o niej myśli – Więc daj spokój i wracaj do chłopaków.
L:Przemyśl to co ci powiedziałem Harry. Siema stary. - poinformowałem na odchodne.
H:Ta siema
Wróciłem do chłopaków i i Jessici i też chwilę później ruszyłem w stronę domu.

Rozdział 12
                                                        ****Perspektywa Sophie****
Już ponad trzy godziny siedzę nad tym jebanym stawem i nie mam żadnej odpowiedzi na jakiekolwiek pytanie. Patrzenie w taflę wody zawsze mi pomagało, ale chyba nie tym razem. Już miałam się zbierać gdy nagle na swoich biodrach poczułam czyjeś ręce. Delikatnie się obróciłam żeby sprawdzić kto to i zauważyłam Harry'ego.
H:Co ty tu robisz? Nareszcie cię znalazłem!Tak bardzo się o ciebie martwiłem – i zaczął wyściskiwać z całej siły co mi nie pasowało bo był dość silny.
S:Po pierwsze to mnie puść bo zaraz mnie udusisz Harry – ledwo co wydukałam a on jak na rozkaz od razu mnie puścił. Odpowiedziałam – dziękuję. Nie musiałeś się martwić ,żyję i jestem cała i zdrowa . Przepraszam że tak po prostu wyszłam i zostawiłam kartkę papieru ,ale muszę sobie wszystko przemyśleć, poukładać.
H:Nie masz za co ale na drugi raz informuj nas bardziej co?
S:No dobrze. Więcej tak nie zrobię.
H:To co chcesz iść na lody? – nagle zmienił temat.
S:Harry nie zrozum mnie źle ale nie dzisiaj. Przepraszam was bardzo za zamieszanie. Tylko przynoszę kłopoty. Naprawdę nie dzisiaj.
H:Odmówisz mi? Takiemu przystojniakowi?
S:Przystojniaku naprawdę mi przykro. - i uśmiechnęłam się skrycie
H:A czy mogę chociaż panią odprowadzić do domu ?
S:Oczywiście Panie Styles. Z wielką przyjemnością – i znów się uśmiechnęłam jednak teraz już tego nie ukrywałam. Szliśmy w ciszy jakbyśmy bali się do siebie odezwać. Ja po prostu bałam się odezwać. Gdy doszliśmy pod mój dom powiedziałam do niego:
S:Harry mogę cię o coś poprosić?
H:O co tylko chcesz. - stwierdził, choć widać było że był zmartwiony.
S:Powiedz chłopcom że dziś się ze mną spotkałeś i że żyje. I proszę cię dajcie mi trochę czasu. Jutro nie będzie mnie na uczelni. Dajcie mi trochę czasu , dobrze?
H:Ale ja nie mogę cię tak zostawić z problemami! - prawie wykrzyczał przez co sąsiedzi odwrócili się w naszą stronę.
S:Nie przejmuj się Harry naprawdę. To tylko chwila. Tylko obiecaj mi że o mnie nie zapomnisz.
H:Obiecuję że o tobie nie zapomnę.
S:Dzięku... - i nagle jego usta przywarły do moich w namiętnym pocałunku który o dziwo odwzajemniłam. Zaraz stop! Soph!! Ty się nie możesz zakochać nie w tej chwili! Nie zwalaj tego wszystkiego na innych. Zanim się zorientowałam Harry'ego już nie było. Weszłam do domu, wzięłam ze sobą duży kubek lodów i poszłam położyć się na kanapie pod kocyk. Siedziałam tam tak chyba kilka godzin albo kilka minut. Już nie wiem straciłam poczucie czasu oglądając jakieś durne seriale w telewizji. Nagle dostałam wiadomość. Jednak na dzisiaj wystarczy mi wrażeń więc nie sprawdzałam kto pisze tylko odpłynęłam w krainę Morfeusza.

                                                           ****Perspektywa Louisa****
Byłem bardzo zmartwiony. Kiedy Harry przyszedł wydawał się taki niedostępny ,a kiedy się go spytaliśmy co się stało on tylko powiedział ,że Soph chcę wolnego i mamy się z nią nie kontaktować. Martwiłem się bo wysłałem jej już chyba z 10 wiadomości a ona nie odpisuje. Nigdy tak nie było,że nie odpisuje. Uspokajałem się jedynie tym ,że Harry ją odprowadził pod sam dom więc jest na pewno tam. Może już śpi. W końcu dużo zaszło w ciągu tego tygodnia. Podobno ma jej jutro nie być na uczelni. Tym gorzej chciałem ją zaprosić na romantyczną kolację. Spędzić trochę czasu z nią sam na sam. Bez chłopaków, Jessici tylko ona i ja. Czemu ja zawsze mam w życiu pecha?
                                                            ****Perspektywa Hary'ego****
Wróciłem do domu i opowiedziałem wszystko chłopakom. Oczywiście oprócz sceny z pocałunkiem. Nie mogę im o tym powiedzieć. Najbardziej zdziwiło mnie to że Soph odwzajemniła pocałunek i chyba jej się nawet spodobał ,ale czy mam u niej jakieś szanse? Pocałunek pocałunkiem ,ale nie wiem czy ona coś do mnie czuje. Poza tym powiedziała że chcę trochę czasu. Już sam nie wiem co mam o tym myśleć a nie mam się komu wygadać. Mama i Gemma na pewno wiedziałyby co zrobić ,ale są daleko stąd. Wyjechały na jakieś wakacje czy coś. Nikt mi nie może pomóc , a chłopakom to już o tym pocałunku na pewno nie powiem. Po prostu zaczęliby się śmiać ze mnie jaki to ja idiota jestem itp. Nie wiem co mam robić. Pójdę położyć się spać to podobno pomaga .

Rozdział 13
                                                               ****Perspektywa Taylor****
Kiedy wczoraj wieczorem wracałam sobie do domu zauważyłam na ulicy Harry'ego. Już chciałam do niego podejść gdy pojawiła się jakaś dziewczyna. Zaczęłam ich śledzić i chyba mi się nawet to udało bo mnie nie zauważyli. Chociaż wcześniej nie próbowałam tego robić. Wydawało mi się że szli w ciszy. Nagle stanęli przed jakimś domem jak się później okazało tej ździry. Na w razie czego zapisałam sobie jej adres w telefonie. Najbardziej zabolało mnie to że Harry zaczął się z nią całować. Tak to nie będzie , ta ździra może popsuć moje plany odzyskania Hazzy. Już chciałam podejść i ją spoliczkować za to .gdy ktoś złapał mnie za ramię. Powolnym gestem odwróciłam się. To był Matt. Strasznie go nie lubiłam.
T:Czego ode mnie chcesz Matt?
M:Powiedzmy tak: chcę się zemścić na Harry'm i tej dziewczynie – wskazał palcem tą dziewczynę z którą jeszcze chwilę temu Harry się miział.
T:A co ja mam wspólnego z twoją zemstą na nim co? Ja go kocham.
M:Ale ty tępa jesteś! Chcę w ramach zemsty przelecieć tą jego laskę. Przez nią dostałem manto już dwa razy.
T:A co ma to wspólnego ze mną? Co miałabym robić?
M:Chodź obgadamy to gdzie indziej nie tu przy wszystkich. - ruszyliśmy w stronę szkolnego placyku. Kiedy tam dotarliśmy obmyśliliśmy dokładnie plan. Następnego dnia ruszyłam po potrzebne mi rzeczy do zemsty. Akurat miałam wolne w pracy więc poszłam do galerii. Umówiłam się z Matt'em wieczorem na placyku żeby jeszcze raz obgadać wszystko dokładnie. Ruszyłam w stronę placyku i już tylko czekałam na Matt'a.
*Następnego dnia wieczorem*
                                                    ****Perspektywa Sophie****
Przemyślałam sobie wszystko i doszłam do wniosku że muszę o tym wszystkim pogadać z Harry'm. Ubrałam się w to co zwykle i wyszłam z domu. Kierowałam się do domu Harry'ego i Louis'a. Bo jeszcze pamiętam drogę. Postanowiłam że przejdę sobie przez park bo tak będzie szybciej.
                                                  ****Perspektywa Harry'ego****

Dzisiaj wieczorem jestem sam w domu bo Louis gdzieś wyszedł ze swoją przyjaciółką Eleonor. Właśnie jadłem sobie kolację gdy usłyszałem dzwonek do drzwi. Myślałem że to Louis zapomniał czegoś wziąć więc ruszyłem w kierunku drzwi wyjściowych by je otworzyć. To co ujrzałem bardzo mnie zszokowało. W przedsionku stała Taylor. Prawie naga tylko w cienkim szlafroku. Nie powiem ciało ona ma boskie. Zaraz! STOP Harry ! Ty przecież kochasz Sophie. Wczoraj się całowaliście. No już ogarnij się! Jednak nim się zorientowałem wylądowałem z Taylor w łóżku. Ta noc w ogóle nie powinna mieć miejsca! Jak się okazało później nie bez przypadku Taylor u mnie była. Rano kiedy się obudziłem nasze rzeczy były porozrzucane po całym moim pokoju. Taylor jednak wczoraj nie zachowywała się normalnie. Były jakieś kajdanki i jakiś bat. Było też wino. I nic więcej nie pamiętam z tej nocy. Wziąłem mój telefon do ręki a tam ujrzałem chyba z 5 nieodebranych połączeń i nagrań pocztowych. Bardzo mnie to zdziwiło więc od razu sprawdziłem kto dzwonił. To była Sophie. Starałem się do niej dodzwonić jednak włączała się poczta głosowa. Zabrałem się za odsłuchiwanie poczty głosowej. To co usłyszałem przeraziło mnie.

-------------------------------------------------------------------
Kochani mam dla was kolejne 3 rozdziały które specjalnie napisałam bo jak mówiłam wyjeżdżam do Rzymu ;) Zostawiam wam do oceniania te rozdziały i mam nadzieję że wrócę na majówkę <3

poniedziałek, 21 kwietnia 2014

O jeju kochani przepraszam was bardzo bardzo ale mój internet się zwalił w domu a mam brata który jak wziął LTE to już go nie oddał :( Przepraszam i dlatego dm wam dzisiaj 3 rozdziały :) Kocham was są dosyć krótkie ale mam nadzieje ze wam sie spodobaja <3
-----------------------------------------------------------------------------------------------

Rozdział 8
                                                    ****Perspektywa Sophie****
-A teraz ją puść. Albo skończy się to źle. - Ta dziewczyna coś powiedziała – powiedział jakiś nieznany mi głos.
Przestraszona odwróciłam się bo myślałam że to jakiś gwałciciel jednak on zirytowany podszedł do chłopaka i przycisnął go do ściany.
Nieznajomy: Powiedziałem że masz ją zostawić !!! - wykrzyczał nieznajomy a Jessica rzuciła mi się w ramiona. Od razu ją przytuliłam bo wiedziałam co się czuję po takim zdarzeniu. W końcu sama to przeżyłam tak?. O nic jej nie pytałam tylko pozwoliłam jej się wypłakać. Dobrze wiedziałam co robić w takich chwilach nie można naciskać na te osoby bo się zamkną w sobie. Jak ja. Podziękowałam nieznajomemu i ruszyłam z przyjaciółką do mojego domu. Kiedy weszłyśmy zaprosiłam ją do środka i spytałam czy chce herbaty lub kawy. Przyjęła moją propozycję i zaczęła się rozglądać po domu a ja ruszyłam do kuchni by zrobić nam herbatę. Zastałam ją w mojej sypialni patrzącą na zdjęcia moje z chłopakami ( generalnie miałam zdjęcia tylko z nimi bo moja rodzina mnie olała ale to opowiem później). Podałam jej herbatę
J:Dziękuję ci za to wszystko co dla mnie zrobiłaś. Będę o tym pamiętać i wiedz że zawsze ci pomogę w trudnej sytuacji albo kiedy będziesz jej po prostu potrzebowała.
S:Ale naprawdę to nie jest problem i nie martw się wszystko będzie dobrze. - przytuliłam ją
J:Nic nie będzie dobrze bo on..... - skończyła w połowie zdania – bo on...... - i znów się zacięła – bo on mnie szantażuje. Zrobiłam coś głupiego czego bardzo żałuję ,a on to bezczelnie wykorzystuje – opowiedziała już ściszonym głosem.
S:Posłuchaj -zaczęłam i przytuliłam ją do siebie – nikt nie jest święty. To co było minęło. Ważne ,że wiesz że źle zrobiłaś i tego żałujesz. Czasu nie wrócisz ale możesz wszystko naprawić jeśli tylko oczywiście chcesz . Ja też źle postąpiłam w niejednej sprawie ale czasu nie wrócę – wszystko podczas tej wypowiedzi wróciło do mnie z podwójnym kopem w dupę. Delikatnie mówiąc. - Zanim tu przyjechałam miałam nie jedno za uszami i uwierz mi zmieniłam to , a moje życie toczy się dalej. - pocieszałam ją dalej
J:Naprawdę ci dziękuję za wszystko!!! - odpowiedziała i przytuliła mnie po raz pierwszy tego wieczoru a ja tylko odwzajemniłam ten gest.
S:Dasz mi swój numer ? - wypaliłam
J:Tak jasne . - i wymieniłyśmy się numerami. - Mogę cię o coś spytać?
S:Jasne pytaj. - myślałam że spyta o wypadek ale nie o to jej chodziło
J:Dlaczego w całym domu masz tylko zdjęcia z chłopakami ??
S:Ahhhhh.... – trochę się zawahałam przy odpowiedzi. - Chodzi o to że, moja rodzina nie chce mnie znać a ja nie mam żadnych pamiątek związanych z nimi. - Moją wypowiedź przerwał nam dzwonek do drzwi. Przeprosiłam Jessice i zeszłam na dół otworzyć drzwi. Kiedy zobaczyłam kto stoi w moich drzwiach moja szczęka opadła ( nie dosłownie)

Rozdział 9
W moich drzwiach stał mój ojciec ale nie biologiczny nie to był mój ojciec zastępczy. Szczerze to kiedyś bardzo go lubiłam zanim nie dowiedziałam się prawdy po tylu latach. I jeszcze dowiedziałam się o tym sama a on ma czelność do mnie przychodzić? Od razu spytałam się
S:Co ty tu do cholery robisz???
Grzegorz: Co ja tu robię??? Chyba mam prawo żeby spotkać się ze swoją córką? Czy może nie?
S:Nie ,nie masz a teraz wyjdź stąd i mi nie przeszkadzaj. Mam ważne sprawy do załatwienia. W ogóle skąd wiesz że tu jestem? Hm...
Grzegorz: No właśnie ciekawe skąd wiem. - powiedział zirytowanym głosem – A teraz pakuj się wracamy do domu!!! - zaczął na mnie krzyczeć
S:Ja nigdzie z tobą nie idę!!! Tutaj jest mój dom. A teraz wynocha stąd!
Grzegorz: Własnego ojca wyganiasz??? Dlaczego od nas uciekłaś? Źle ci z nami było? Co? - zasypał mnie pytaniami. Głupimi pytaniami
S: Po pierwsze to nie jesteś moim ojcem i nie możesz mi rozkazywać! Co? Zatkało? Myśleliście ,że się nie domyśle ,że się nie dowiem?? Hmm... Uważacie mnie za aż tak głupią?
Po drugie : nie jesteś w swoim domu więc nie krzycz na mnie. I po trzecie mam gościa więc już sobie po prostu stąd idź.
Grzegorz: I ty uważasz że pozwolę ci tu zostać? - nagle Grzegorz zauważył w furtce roześmianych chłopców i Jessice na schodach. Momentalnie ucichł. - To jeszcze nie koniec pamiętaj – wyszeptał mi tylko do ucha a ja z płaczem wbiegłam do domu i szybko ruszyłam w stronę łazienki na górze. Wchodząc do niej zatrzasnęłam drzwi na klucz i płakałam. Nagle usłyszałam głos Jessici i chłopców
J i CH: Sophie prosimy cię wyjdź stamtąd ! - mówili troskliwie. - Prosimy...
S: Dzisiaj stąd się nie ruszam więc możecie sobie już iść. Na nic się wam dzisiaj nie przydam.
                                                   ****Perspektywa Jessici****
Kiedy Sophie przeprosiła mnie i zeszła na dół otworzyć drzwi usiadłam na łóżku. Zmartwiłam się jednak bo nie było jej już chyba z co najmniej 5 minut. Powoli zeszłam na dół gdy usłyszałam jakieś krzyki. Bez wątpienia była to Sophie. Była bardzo zdenerwowana i to było słychać w jej głosie. Ale nie rozumiałam o co chodziło bo mówiła w jakimś nieznanym mi języku. Nagle mignęła mi przed oczami i wbiegła na górę po schodach do łazienki. I pomyśleć że jeszcze chwilę temu to ona mnie pocieszała.
                                                    ****Perspektywa Liama****
Gdy podeszliśmy pod dom Sophie tak jak się umówiliśmy byliśmy bardzo zmartwieni bo z jej domu wychodził jakiś mężczyzna. Nie wiedziałem kto to był ale chyba popsuł Sophie dzień bo zapłakana wbiegała do domu. Szybko pobiegliśmy za nią jednak nie zdążyliśmy. Drzwi od łazienki były zatrzaśnięte na klucz. Było mi bardzo smutno bo Soph to na serio bardzo fajna babka chociaż znam ją tylko 1 dzień. Dzisiaj się nam chyba nie uda się jej stamtąd wyciągnąć więc postanowiliśmy że prześpimy się u niej w salonie i jutro nie pójdziemy na uczelnie. W sumie to i tak nie mieliśmy jakiś ważnych lekcji.

Rozdział 10
                                                       ****Perspektywa Sophie****
Kiedy upewniłam się ,że chłopcy i Jessica nie czatują już pod łazienką wyszłam i szybko ruszyłam w kierunku mojej sypialni. Ogarnęłam się czyli umyłam twarz i położyłam się spać. Ustawiłam budzik na 7:00 bo rano muszę jeszcze przed zajęciami iść na zakupy. Zasnęłam dość szybko bo to za dużo wrażeń jak na jeden dzień. Obudziłam się rano po 6:00 ponieważ nie mogłam spać więc ubrałam się,zrobiłam makijaż i wyszłam na spacer po drodze na zakupy. Musiałam sobie wszystko na spokojnie przemyśleć. Zdziwiłam się bo z domu wyszłam niezauważona i co gorsza oni wciąż są u mnie. Po zrobieniu zakupów zjadłam sobie śniadanko – musli z jogurtem o smaku truskawkowym. Kiedy zauważyłam że już jest po 9 wyszłam zostawiając tylko karteczkę na blacie : „Wyszłam na uczelnię , nie chciałam was budzić tak słodko spaliście. Nic mi nie jest wrócę późno a śniadanie możecie sobie zrobić. Wszystko jest w lodówce.”. Na uczelni w ogóle nie mogłam się skupić cały czas myślałam o wczorajszym dniu. W końcu skończyłam zajęcia i ruszyłam do parku nie daleko szkoły. Usiadłam nad stawem i wpatrywałam się w taflę wody.
                                                      ****Perspektywa Zayn'a****
Obudziłem się koło 11 i poszedłem do kuchni. O dziwo wszyscy jeszcze spali. Pewnie odsypiali tak jak ja. Zajrzałem do lodówki. W sumie nie wiem dlaczego skoro wiedziałem że świeci pustkami. Jeszcze bardziej zdziwiło mnie to że wcale nie była pusta a wręcz brakowało w niej miejsca. Co oznaczało że Sophie już wyszła z łazienki a my debile to przespaliśmy. Odwróciłem się w stronę blatu z którego widać było salon w którym słodko spali sobie chłopcy i Jessica. W sumie co ona tu robiła? Na blacie była karteczka z napisem :
„Wyszłam na uczelnię , nie chciałam was budzić tak słodko spaliście. Nic mi nie jest wrócę późno a śniadanie możecie sobie zrobić. Wszystko jest w lodówce.”. Pomyślałem sobie ooo!!! i jakie z nas debile! Po prostu jak można coś takiego przespać. Wedy kiedy ona nas potrzebuje my sobie po prostu śpimy? Od razu wbiegłem jak poparzony do salonu i zacząłem krzyczeć jak najgłośniej
Z:WSTAWAĆ LENIE!!! SOPHIE WYSZŁA A MY TO PRZESPALIŚMY !!! WSTAWAĆ!
N: Przestań się drzeć idioto! Nie jesteśmy głusi – odgryzł się Niall
Z:No już wstawać mi szybko! - nagle odezwał się zmartwiony Harry
H:Zaraz gdzie ona jest???? Gdzie??? Tu jej nie ma.
Z:Napisała karteczkę że idzie na uczelnię i nie chciała nas budzić. Chociaż teraz już powinna być w domu. Uprzedziła też że wróci późno i mamy zjeść śniadanie.
H:A ty o śniadaniu myślisz?
Z:Harry opanuj się ! Przekazuje tylko co było na kartce od niej.
H:Trzeba jej szukać – i nagle odezwała się Jessica, wchodząc Hazzie w zdanie.

J:Chłopcy pomyślcie chwile! Ona nie chce teraz wami gadać. Jest załamana , dużo wczoraj przeszła. Kłótniami jej nie pomożecie. Więc zamknąć się. Nie będziemy jej szukać dajcie jej chwile samotności. Poza tym nie uważasz że Londyn jest za duży Harry? - tego się po niej nie spodziewałem. Wydawała się być spokojna ,a tu taki zaskok. WOW. Ale ma rację. Nie mogliśmy nic zrobić więc wyszliśmy na miasto do knajpy na śniadanie. Nie chcieliśmy objadać Sophie chociaż Nialler tego nie rozumiał.

----------------------------------------------------------------------------
Nie wiem kiedy pojawi się nowy rozdział ponieważ jak mówiłam mam problemy z internetem i w nocy ze środy na czwarek wyjeżdżam do Rzymu :) Wiem że to moja wina i rozdziały miały być codziennie ale niestety nie moją winą jest to że mam problemy techniczne :( Przykroooo mi bardzoooo !!! LOFFF JUUU SOŁŁŁ MACZZ!!! Przepraszam ! W dalszych rozdziałach będzie się działo :) i mam pytanko czy ktoś wie jak zrobić tło inne bo chciałabym tak ładnie wpasować 1D ale nie wiem dlaczego ie moge tego wsawić na bloggera :( Pomoże mi ktoś technicznie ale pokaże wszystko dokładnie? Proszę o pomoc :*** KOCHAM WAS!!!! KOMENTUJCIE !!!! 

środa, 16 kwietnia 2014

Kochane pysiaczki :) Przepraszam was że wczoraj nie dodałam nowego wpisu ale mam problemy z internetem i korzystam ze służbowego mamy <3 Bardzo was przepraszam :* Z tej okazji dziś połącze dwa rozdziały w jeden a jutro dodam kolejny :) Cieszycie się? Pysiaki zbliżają się też święta więc bedę miała więcej wolnego czasu :) Rozdziały prawdopodobnie będą pokazywać się codziennnie :) Do czasu kiedy 24 wyjade i nie bedzie mnie przez tydzień <3 Kocham was mocno ale proszę jest coraz mniej wyświetleń ROZGŁASZAJCIE BLOGA!!! Oczywiście jeżeli wam się podoba i KOMENTUJCIE!!! To też dla mnie bardzo ważne :) Miłego czytania
-----------------------------------------------------------------------------------------------------
Rozdział 6 i 7
        
                                                      ****Perspektywa Sophie****
Kiedy zobaczyłam która godzina mocno się zdenerwowałam. Było wpół do jedynastej (wieczorem oczywiście). Chciałam wracać do domu jednak Hazza i Louis mi zabronili jakbym była małym dzieckiem i kazali się przespać u nich w domu. Specjalnie dla mnie Louis zrezygnował ze swojego łóżka i poszedł spać na kanapie bo pokój gościnny był zajęty przez resztę chłopców. Poszłam się trochę odświeżyć i zmyć makijaż. Po wieczornej toalecie pożyczyłam od Louisa z szafy jakieś dresy i poszłam spać. Kiedy już zasypiałam usłyszałam ciche pukanie do drzwi. Oczywiście powiedziałam żeby wszedł bo wiedziałam że to któryś z chłopaków. Jednak to co zobaczyłam strasznie mnie zdziwiło. Był to Harry. Chciał ze mną pogadać więc naturalnie się zgodziłam.
                                                   **** Perspektywa Harry'ego****
Gdy upewniłem się że każdy z chłopaków już śpi wszedłem do jej pokoju uprzednio pukając. Chciałem z nią porozmawiać o tym co się dzisiaj stało i wyjaśnić jej wszystko. Widziałem ,że była bardzo zdziwiona moim przybyciem do pokoju Louisa. Odezwałem się:
H:Przepraszam jeżeli cię obudziłem – dodałem speszony
S:Nie masz za co dopiero się miałam kłaść spać. Co tam chciałeś przystojniaku? -
H:No więc miałem zły sen i przyszedłem do ciebie bo z tobą mi się dobrze rozmawia – skłamałem oczywiście żeby nie było
S:Aha ta jasne a tak na serio po co tu przyszedłeś? Mów jak na spowiedzi – wow tym to mnie zdziwiła. Serio umie wyczaić gdy ktoś kłamie
H:No więc chciałem ci naprawdę podziękować za dzisiejszą rozmowę i chciałbym ci to wszystko wyjaśnić , bo ty mi pomogłaś a nawet nie wiesz dlaczego płakałem – odparłem
S:Zgaduję że chodzi o dziewczynę.
H:Dokładnie to o byłą dziewczynę. - zacząłem jej wszystko opowiadać i jak to między mną a Taylor było i po prostu to z siebie wyrzuciłem .
S: Oj będzie dobrze nie martw się. Na pewno znajdziesz swoją miłość w życiu – gdyby tylko znała prawdę, ale nie ,nie mogę jej tego teraz powiedzieć my prawie się nie znamy i nie chciałbym jej spaprać życia przez zazdrosną Taylor
H:Ja wiem ale ja po prostu już sobie nie daję rady. To dla mnie za dużo jak na jeden raz.
S:Spokojnie Harry , oddychaj i patrz mi w oczy . Już będzie dobrze – uspokajała mnie i w taki sam sposób jak wcześniej głaskała po włosach a ja tylko się do niej tuliłem. Czułem się tak wyjątkowo w jej ramionach i nie wiedzieć kiedy zrobiła się druga rano i przypadkowo zasnęliśmy razem w łóżku. Rano obudziło nas światło flesza z komórki. Zaspany wykrzyczałem
H:Co się dzieje? -gdy nagle wstała Sophie. Na co odpowiedział mi tylko śmiech Zayn'a
Z:Zrobiłem wam fotę i wstawiłem na twittera , instagrama i fejsa z dopiskiem „moje kochane miśki” i oznaczeniem was obojga.
H i S: Co zrobiłeś ? - spytaliśmy oboje wkurzeni
Z:Wstawiłem waszą wspólną fotę do sieci – powtórzył
H:JUŻ NIE ŻYJESZ MALIK!!! – odpowiedziałem mu – pamiętaj że jestem wszędzie – zagroziłem mu
Z:HAHAH – zaczął się śmiać – I co mi niby zrobisz ? - wystawił język – Miałem was obudzić na śniadanie ale nie mogłem się powstrzymać bo razem wyglądacie tak słodko – widziałem jak Sophie się zarumieniła i od razu rzuciła wielką poduszką w stronę Zayn'a na co ten się zaśmiał i dodał tylko komentarz
Z:Bijesz mnie miękkimi poduszkami. Bardzo mądrze z twojej strony Sophie
S:Oj zamknij się Malik po prostu nie miałam nic innego więc się mnie strzeż. - rzuciła ostrzegawczo po czym dodała – Zaraz zejdziemy tylko się w coś przebierzemy. - i ruszyła w stronę szafy Louisa z której wyjęła granatową bluzę i jakieś dresy.
                                                     ****Perspektywa Sophie*****
Kiedy się przebrałam zeszłam na dól a tam już wszyscy zajadali się śniadankiem zrobionym przez Niall'a.
S:Cześć wszystkim. Jak się spało? - spytałam żeby był jakiś temat
Li: Hmmm... nie za dobrze. Za to tobie musiało się dobrze spać, wtulona w tors Harry'ego – zaczął się śmiać na co rzuciłam mu karcące spojrzenie – czuję się zazdrosny – dokończył swoją wypowiedź
Z:A tak na poważnie to razem wyglądacie tak słodko jak śpicie. Oboje tacy niewinni i się ślinicie przez sen do siebie
H:Ej ja się nie ślinie – powiedział rozbawionym tonem Hazza
N:Dobra koniec rozmów bo boje się ,że zjem wam wszystkie naleśniki a dokładki nie ma – oburzył się Niall – poza tym moje naleśniki są najlepsze na świecie – powiedział z dumą
S:No zaraz się okaże – zażartowałam a cała reszta zaczęła się śmiać z wyjątkiem Niall'a który wyglądał na urażonego. Po śniadaniu chłopcy zaproponowali wspólne wyjście na kręgle po południu. Poprosiłam ich wcześniej o podwiezienie do domu po moje rzeczy. W ciągu 10 minut ubrałam się [tu dać jakiś zestaw] i umalowałam tuszem do rzęs. Zanim założyłam moje czerwone conversy pasujące do zestawu usłyszałam pukanie do drzwi:
S:Proszę – odpowiedziałam natychmiast a w drzwiach zobaczyłam Louisa.
L:Hej co tam? Jak idzie ci szykowanie się bo chłopcy są już trochę niecierpliwi a Niall zaraz wyje ci wszystko co masz w lodówce. - Zaśmiałam się i odpowiedziałam
S:Już zaraz będę gotowa
L:Szkoda że się przebrałaś ,w moich dresach i koszulce w paski wyglądałaś seksownie – odwróciłam się do niego twarzą i zobaczyłam że chyba zorientował się że powiedział to co chodziło mu po głowie. Zarumieniłam się i nic już nie odpowiedziałam.
                                                           ****Perspektywa Louisa****
Kiedy powiedziała że mogę wejść od razu wszedłem do środka. Spytałem się czy jest już gotowa i czy wie że Niall opróżni jej zaraz całą lodówkę , chociaż nie było tam aż tak dużo produktów. Kiedy zauważyłem że jest już przebrana w swoje ciuchy trochę zrobiło mi się przykro. W moich rzeczach wyglądała tak sexi. I nim się obejrzałem zauważyłem że się rumieni i ogarnąłem że wypowiedziałem moje myśli na głos. Wychodząc z pokoju powiedziałem tylko że czekamy na dole i zszedłem do lejących się chłopaków.
L:Chłopaki co się stało??? Nie było mnie niecałe 3 minuty i już się lejecie??? - spytałem zbulwersowany ale to było udawane
N:No sorry ale Harry jest tak wielkim debilem że zabrał mi kanapkę spod nosa – oburzył się Nialler – i to tak wyszło
H: Bo on chciał opróżnić całą lodówkę Sophie choć nawet nie jest jego – opowiedział Hazza - -ja tylko broniłem lodówki Sophie
L:Przestańcie się tłumaczyć i posłuchajcie mnie choć jeden jedyny raz do końca nie przerywając mi – wszyscy spojrzeli się zdziwieni moją reakcją. Fakt było to trochę za ostre. - Nie było mnie przez trzy jebane minuty a wy się już lejecie o byle co. A wy ? - wskazałem palcem na Zayn'iego i Liasia – nie mogliście ich powstrzymać? - spojrzeli na mnie ze zdziwieniem w oczach – To nie dopuszczalne że się tak zachowujecie! - kontynuowałem swoją wypowiedź a wszyscy tylko się na mnie patrzyli – Bo beze mnie nie ma zabawy ! - wykrzyczałem z uśmiechem na twarzy i zacząłem naparzać moich przyjaciół pierwszą lepszą poduszką z kanapy. Wszyscy odetchnęli z ulgą i zaczęliśmy się nawzajem walić poduszkami zapominając gdzie się znajdujemy. W tym właśnie momencie do pokoju weszła Sophie. Wszyscy zastygliśmy w tych pozycjach w jakich znajdowaliśmy się chwilę temu. Widziałem w jej oczach niezadowolenie ale i uśmiech. Nagle się odezwała.

Rozdział 7
                                                         ****Perspektywa Sophie****
Kiedy weszłam do pokoju byłam rozbawiona tym co się tam działo. Miny chłopaków były bezcenne. Wszyscy przyglądali mi się ze zdziwionymi minami i każdy z nich trzymał w ręku poduszkę. Myślałam że wybuchnę ze śmiechu i po prostu zwijałam się śmiejąc się z nie wiadomo czego. Ale chyba mam do tego prawo skoro w moim salonie pomiędzy chłopakami toczy się bitwa na poduszki. Kiedy trochę się opanowałam usiadłam na sofie i przyglądałam się im. Byli na kanapach obok jednak nie sądziłam że któryś z nich się odezwie ,a jednak odezwał się Harry
H:To nie tak jak myślisz – tłumaczył się -
S:A co ja myślę? Ja nic nie myślę. Po prostu nie było mnie jakieś 15 minut a wy już toczycie w moim domu bitwę na poduszki. Poza tym tylko winni się tłumaczą- powiedziałam żartobliwym głosem. Nagle odezwał się Niall
N:To serio nie tak jak myślisz. Nie tak miało wyjść. Chodzi o to ,że … - zatrzymał się – chodzi o to ,że ja po prostu zrobiłem sobie kanapkę z resztek tego co masz w lodówce a Harry się o to spiął i próbował temu zapobiec.
L:Nagle zjawiłem się ja i wkroczyłem między nich. Beze mnie nie ma zabawy więc dla rozluźnienia atmosfery rzuciłem w nich obu poduszką i tak to się zaczęło. Po prostu zorganizowaliśmy sobie czas -skończył myśl Nialla chyba bojąc się o to że palnie coś głupiego.
S:Lou wiem że bez ciebie nie ma zabawy ale czy to powód do rozwalania połowy mojego domu? - spytałam a wtedy odezwał się Liam
L:Oj nie denerwuj się Soph. Poza tym musimy się zbierać do szkoły bo inaczej się spóźnisz na wykłady a chyba nie chcesz mieć złej opinii już drugiego dnia?
S:Masz rację Li. Chciałam się tylko trochę z wami podroczyć żebyście mnie gdzieś zaprosili. A teraz chodźcie bo serio się spóźnię.
Li:Ależ oczywiście panno Sophie. Zapraszam do karocy!! - powiedział a ja tylko się zaśmiałam i ruszyłam z plecakiem w stronę drzwi. Wyszliśmy i ruszyliśmy do szkoły. Po pięciu minutach byliśmy już na szkolnym parkingu. Dzień jak co dzień. Nic nowego w szkole. Skończyłam lekcję wcześniej niż chłopcy więc skazana byłam na powrót do domu piechotą. Włączyłam mojego Ipoda i ruszyłam do domu słuchając właśnie składanki Youtuba gdy coś zauważyłam. Na końcu uliczki była dziewczyna ,która się szarpała. Rozpoznałam ją to była Jessica z naszej uczelni. Pobiegłam w jej kierunku ,chciałam po prostu jej pomóc.
S:EJ TYY.... - zacięłam się w pół zdania bo dobrze wiedziałam kim był ten facet – PUŚĆ JĄĄ!!! - dokończyłam niepewnie zdanie
Matt: O proszę ,proszę kto tu się zjawił!!! -spojrzałam na niego był to ten sam koleś co w knajpce. Myślałam że nogi się pode mną ugną więc odwróciłam wzrok i powtórzyłam
S: PUŚĆ JĄ W TEJ CHWILI!!!
M: I to niby ma być twój wybawca – spojrzał z kpiną na Jessice – hahahahahah – zaczął się śmiać na cały głos.
S:Powtórzę jeszcze raz. Puść ją albo tego pożałujesz! - wykrzyczałam. Niestety znajdowaliśmy się w ślepej uliczce na której nie było ani jednej żywe duszy
M:I niby co mi zrobisz? Zadzwonisz po Stylesa ? Czy może na policję?
S:Zrobię co będę uważała za słuszne . - odrzekłam – A teraz ją puść. Albo skończy się to źle. Ta dziewczyna coś powiedziała – powiedział jakiś nieznany mi głos.

----------------------------------------------------------------------------------------------
Jak wam się podobało? Pojawił się nowy chłopak do którego mam zamiary w dalszych rozdziałach :) Jutro raniutko jak tylko wstane dodam nowy rozdział :)


sobota, 12 kwietnia 2014

Rozdział 5
                                                    **** Perspektywa Harry'ego****
W drzwiach stała moja była dziewczyna Taylor. Akurat jej spodziewałem się tu najmniej. Kiedy nagle ona się odezwała:
T:Mam tak długo czekać aż się ogarniesz? - stwierdziła fakt,od razu odpowiedziałem:
H:Co ty tu robisz? Nie mam ochoty z tobą gadać – w tle ciągle słyszałem nawoływania moich przyjaciół jednak nie chciałem by Sophie poznała Taylor
T:To już nawet nie mogę przyjść do mojego chłopaka??? - spytała zdziwiona-
H:Chłopaka???? Zerwałem z tobą – prawie wykrzyczałem – nie pamiętasz? Po tym co mi zrobiłaś miałbym dalej z tobą chodzić? - spytałem gdy usłyszałem kroki w moją stronę dobiegające z salonu. Był to Zaynie. Gdy zobaczył w drzwiach Taylor stanął wryty jak ja chwilę temu i powiedział:
Z:Co ty tu robisz Taylor? Hazza nie jest już twoim chłopakiem. Masz stąd iść i nie psuć nam humoru .
T:Oooo... Zaynie – odpowiedziała sztucznie uradowana – jak miło cię spotkać
Z:Nie nazywaj mnie tak szmato
T:Przecież to twoje imię ,a ja przyszłam pogadać z Harry'm a nie z tobą – odgryzła się gdy nagle przypomniało mi się że to ja muszę to załatwić.
H:Taylor już ci to wyjaśniałem że z tobą nie chodzę po tym jak mnie zdradziłaś i to z takim dupkiem jak Jackson,oboje jesteście siebie warci . Jeżeli chcesz możemy się spotkać i obgadać to jeszcze raz, ale teraz masz stąd spadać. Pamiętaj że z nami koniec jasne? - troche zdziwieni moją reakcją Zayn i Taylor popatrzyli na siebie z nienawiścią. Jackson to taki fiut od zawsze go nie lubiłem. O wszystko konkurowaliśmy gdy któregoś dnia przyszedł do mnie i oznajmił mi że przelizał się z Taylor. Dupek nie? Gdy Taylor odchodziła w furtce pojawił się Liaś (tak go nazywamy ale też jest daddy bo jest najodpowiedzialniejszy). Popatrzył na mnie zdziwioną miną i spytał:
L:Co tu robiła Taylor? I gdzie jest Niall bo mu skrzydełka wystygną – jak na zawołanie pojawił się Niall by nas wszystkich zagonić do domu. Weszliśmy jednak nie odpowiedziałem na żadne pytanie ze strony chłopaków. Udałem że źle się czuję (choć w duchu tak było,bo samo wspomnienie o Taylor nie daje mi żyć) i pożegnałem się z wszystkimi mówiąc że idę do swojego pokoju. Położyłem się na łóżku,włączyłem muzykę w telefonie i zacząłem rozmyślać nad swoim życiem.

                                                      ***** Perspektywa Sophie******
Kiedy Niall , Harry i nieznany mi mężczyzna (choć domyślałam się że pewnie to był Liam) weszli z powrotem do domu od razu zauważyłam smutną twarz Harry'ego. Zwykle był radosnym ,pełnym energii chłopakiem ,jak Niall. Kiedy ten poszedł do kuchni po szklankę wody ja zapoznałam się z Liam'em.
Li:To ty pewnie jesteś to tajemniczą osobą ,którą chłopcy chcieli mi przedstawić – uśmiechnął się szeroko – Jestem Liam – wyciągnął dłoń w moim kierunku
S:Hej pewnie tak. Ja jestem Sophie. Miło mi cię poznać Liam.- uśmiechnęłam się w jego kierunku gdy nagle przyszedł Harry i poinformował nas o tym że nie najlepiej się czuję jednak ja widziałam ,że było to kłamstwo. Z niewiadomych przyczyn ten chłopak wydawał mi się bliski choć naprawdę znałam go tylko kilka godzin. Może to dlatego ,że mnie uratował albo po prostu zależało mi na tym by w nowej szkole mieć przyjaciół. Sama już nie wiedziałam. Wiedziałam jednak co mam zrobić. Przeprosiłam chłopaków i powiedziałam że pójdę sprawdzić co z Hazzą. Oni oczywiście zaakceptowali mój pomysł ,więc od razu udałam się do pokoju Hazzy choć nawet nie wiedziałam którędy do niego. Nie miałam dużego wyboru więc kiedy natknęłam się na łazienkę stwierdziłam że pokój powinien być naprzeciwko. Dobrze mi się wydawało. Zapukałam i usłyszałam ciche proszę .Weszłam jednak nie spodziewałam się takiego widoku. Był to zapłakany Harry. Od razu podeszłam do niego i pozwoliłam by ułożył się wygodnie na mojej klatce piersiowej i po prostu płakał. Powiedziałam mu tylko:
S:Płacz ile chcesz ja tu jestem ,już ciiii.... - mówiłam jednocześnie głaszcząc go po głowie. Do głowy wpadł mi pewien pomysł. Zaczęłam cicho śpiewać piosenkę, którą mama zawsze śpiewała mi gdy się czegoś bałam. Nagle wszystko ucichło i słychać było tylko szum wiatru i mój śpiew. Harry powiedział:
H: Dziękuję że do mnie przyszłaś. Wcale nie musiałaś tego robić a jednak. Skąd wiedziałaś ,że ja … - przerwałam mu nagle
S:Wiesz znam cię od kilku godzin ale czuje jakbym znała cię całe życie. Nie wiem o tobie wiele ale ty masz tak samo. Ja po prostu widzę kiedy mój przyjaciel cierpi i nie mogę przejść obok obojętnie. Pamiętaj ja zawsze będę z tobą. - odpowiedziałam a on się uśmiechnął
H:Wiem że mogę na tobie polegać ,a ty na mnie . Czasem czuję się taki samotny z tym wszystkim. Wiem że mam chłopaków i mogę im to powiedzieć, wygadać się ale chodzi o to że oni nie zrozumieliby mnie tak jak ty – moje policzki przybrały nieco bardziej czerwony kolor. Po prostu się zarumieniłam gdy tylko o mnie wspomniał czy to możliwe?
S: Oooo... Dziękuję Hazza i pamiętaj że jak masz jakiś problem to możesz mi powiedzieć. Ja nie będę naciskać teraz żebyś mi powiedział o co chodzi ale nie zrób nic głupiego dobrze? - przytaknął na co ja go tylko opatuliłam moimi ramionami.
H:Wiesz że masz bardzo ładny głos? - palnął a ja nieco się uśmiechnęłam choć nikt mi nigdy tego nie powiedział poczułam się wyjątkowo.
S:No nie wiem po prostu śpiewam od dzieciństwa i lubię to robić ,ale dziękuję. - oboje się do siebie uśmiechnęliśmy gdy ja się spytałam:
S:To co zejdziemy na dół do reszty chłopaków? -on przytaknął i szybko zszedł z łóżka podając mi rękę
H:Madame czy zechce pani zejść ze mną na dół na filiżankę ciepłej herbaty? - spytał żartobliwym tonem
S:Oczywiście panie Styles to byłby dla mnie zaszczyt i oboje z uśmiechem wymalowanym na ustach zeszliśmy na dół. Ja ruszyłam w stronę kuchni a on salonu by spytać się czy któryś z chłopaków chce herbatę lub kakao. Chwilę później za mną pojawił się loczek mówiąc że tylko Niall chce kakao – ahh ten nasz głodomor . Od razu zaczęłam przygotowywać potrzebne składniki i już pięć minut później dołączyliśmy z loczkiem do salonu trzymając kubki w dłoniach. Podałam Niall'owi kakao i usiadłam na wolnej sofie a chwilę później zrobił to Harry siadając naprzeciwko mnie. Wreszcie odezwał się Louis:
L: Widzę że udało ci się postawić loczka na nogi – zachichotałam i odpowiedziałam
S:Sam zaproponował zejście na dół ja się nim tylko zaopiekowałam – nagle wszystkie spojrzenia przeszły na loczka na co ten tylko powiedział:
H:No co? - i nagle wszyscy wybuchnęliśmy niekontrolowanym śmiechem.

--------------------------------------------------------------------------------------------------
Przepraszam wszystkich którzy lubią Taylor ale musiałam wprowadzić nową postać. W tym opowiadaniu Taylor nie będzie miła. Będą knowania itp. Dodaje już dzisiaj bo jutro znowu będę w gościach :) Więc macie wcześniej tylko wyświetlenia i KOMENTARZE!!!! Następny rozdział we wtorek jeśli się nie mylę! O resztę pytać i komentować!


piątek, 11 kwietnia 2014

Rozdział 4

                                                           ****Perspektywa Harrego****
Podeszła do mnie i powiedziała:
S: Dziękuję że mi pomogłeś. Nie było okazji ci podziękować – przytuliła mnie mocno na co poczułem motylki w brzuchu. Nawet nie wiecie jak ta dziewczyna na mnie działała – Nie wiem co bym zrobiła jakbyś się tam nie pojawił. - Przerwałem jej :
H:Nie myśl już o tym okej? - spytałem – Poza tym tak robią najlepsi przyjaciele , pomagają sobie – szepnąłem do jej ucha cmokając ją w policzek. Chociaż od razu gdy ją poznałem zakochałem się bez opamiętania ,a znałem ją tylko kilka godzin. Co się ze mną dzieje? W duchu liczyłem na coś więcej niż przyjaźń. Moje rozmyślania nagle przerwał dzwoniący telefon. Spojrzałem na wyświetlacz , był to Liam. Odebrałem i wyszedłem z salonu.

Liam: Yolo , stary gdzie jesteście?
Harry: Siema jesteśmy u mnie w domu. Gdzieś ty był tyle czasu? Z resztą nie ważne , przyjeżdżaj szybko. Musimy ci kogoś przedstawić.
Liam: Ok już wsiadam do samochodu będę za 10 minut. Później ci wszystko wyjaśnię. Do zobaczenia u ciebie w domu.
Rozłączyłem się i ruszyłem w stronę salonu gdzie siedziała cała czwórka śmiejąc się do siebie. Odezwałem się:
H:Z czego się tak śmiejecie? - spytałem podejrzanie po mimo iż wiedziałem z czego się śmieją.
N: Z ciebie. - powiedział roześmiany Nialler
Z: Tak po prostu uciekłeś kiedy taka dziewczyna jak Sophie cie pocałowała? Jak mogłeś? - Zapytał rozbawiony Zayn. Wszyscy włącznie z Sophie zaczęli się śmiać ,a ja próbowałem wykrztusić z siebie choć jedno słowo. Miałem pewnie wielkiego buraka na policzkach . Jednak po pewnym czasie udało mi się odezwać :
H:Liam zadzwonił i powiedział że za chwilę u nas będzie.
L:O to dobrze już się o niego martwiłem. To do niego nie podobne żeby się tak ulatniał.
H: Powiedział mi że wyjaśnij nam to później. - skończyłem i akurat zadzwonił dzwonek do drzwi. Poszedłem otworzyć bo zapomniałem że zamknąłem je na klucz. Spodziewałem się Liam'a jednak to nie był on. Stanąłem jak wryty przed drzwiami gdy zobaczyłem kto w nich stoi. Kompletnie mnie zamurowało, gdy nagle ktoś zaczął wykrzykiwać do mnie(był to Louis i Niall ,któy dzwonił do Liam'a by ten kupił mu w McDonald's skrzydełka) bym już przyszedł z Liam'em do środka jednak nic nie odpowiedziałem

--------------------------------------------------------------------------------------------
Wiem kochani króciótki ale z perspektywy Harry'ego :) W dalszych rozdziałach będzie się działo i będą one dłuższe :) obiecuje pysiaki tylko martwi mnie to że już nikt tu nie zagląda :c dlaczego? kochani wchodzcie ja się dopiero rozkręcam :) Ciekawi jesteście kogo zobaczy Harry? Co do rozdziału to przepraszam was że nie dodawałam ale nie miałam kompa :) Rozdziały będą pojawiać się w niedziele,wtorki i piątki :) Prosze was KOMENTUJCIE!!!! KOMENUJCIE!!!! KOMENTUJCIE!!!! Wicie nie było jeszcze ani jednego komentarza i tym którzy pierwsi skomentują odwdzięczę się jakoś! Co byście chcieli? Moge zrobic dedyka co bedziecie chciec tylko napiszcie co :) Odwdzieczę się! A tu łapcie Hazze na dobry początek dnia :) Uśmiechnąć się!




wtorek, 8 kwietnia 2014

Rozdział 3

Od razu chciałam zacząć krzyczeć jednak on zatkał mi usta i powiedział na ucho:
Ch:Jeżeli piśniesz choć słówko będę zmuszony zrobić ci krzywdę a twoja buźka nie będzie już taka piękna jak dotąd – szybko ugryzłam go w rękę i wyszarpałam się z jego objęć jednak on zdążył już mnie mocno spoliczkować i prawie zaciągnął mnie do łazienki męskiej gdy nagle pojawił się Harry. Przyciągnął mnie do siebie dając mi się wtulić w jego tors bym mogła się uspokoić i do ucha szepnął mi:
H:Spokojnie. Już wszystko będzie dobrze kochanie. - uciszał mnie i poprosił mnie o powrót do chłopaków na salę. Tak też zrobiłam poszłam. Po prostu poszłam. Nie był to dobry pomysł zwłaszcza ,że Harry mógł go zabić bo trochę już go poznałam. Minute po mnie wszedł Harry i od razu zaczęły się pytania ze strony chłopaków. Powiedziałam im że opowiem im wszystko ale nie w tamtym miejscu. Udaliśmy się do domu Harry'ego i Louisa bo był on najbliżej.
                                                       ****Perspektywa Harry'ego****
Sophie długo nie wracała więc z chłopakami postanowiłem ,że pójdę sprawdzić co ona tam tak długo robi. Poza tym musiałem iść skorzystać. Kiedy doszedłem na miejsce przed drzwiami stała Sophie. Szarpała się z tym debilem Mattem. Kiedy zobaczyłem co próbował zrobić mocno się wkurwiłem. Od razu ją złapałem i pozwoliłem by się wypłakała w mój tors. Kazałem jej wrócić do chłopców na salę co ona zrobiła w pośpiechu. Gdy zostałem sam na sam z Mattem przyładowałem mu ślicznego prawego sierpowego w nos. Od razu skurwiel zwinął się z bólu i wszedł do męskiej łazienki. Wyszedłem z powrotem na salę i razem z jedzeniem ruszyliśmy w stronę domu mojego i Lou.
                                                         ****Pespektywa Sophie****
Kiedy weszłam do domu spodziewałam się bałaganu ale go tam nie było. Zastałam piękne jednopiętrowe mieszkanie. Harry i Louis uśmiechnęli się zachwyceni gdy zobaczyli moją reakcję na ich posprzątane mieszkanie i od razu oczywiście Hazza dodał komentarz:
H:Co nie spodziewałaś się porządku w domu? - spytał a ja odpowiedziałam
S: Przyznam że nie i jestem lekko zdziwiona że nie ma bałaganu.
Z: To że jesteśmy facetami nie znaczy że nie lubimy mieć porządku w swoim mieszkaniu , a teraz opowiadaj co się stało tam w restauracji bo umrę z ciekawości. - odpowiedział zaciekawiony Zayn szczegółami całej akcji w łazience Zaczęłam im opowiadać jak to było i że gdyby Harry nagle nie przyszedł to nie wiem co by się stało. Odwróciłam się do Harry'ego jakbym przypomniała sobie o jego istnieniu. Podeszłam do niego wtulając się w jego tors i pocałowałam w policzek szepcząc do ucha:
S: Dziękuję że mi pomogłeś. Nie było okazji ci podziękować – na te słowa przytuliłam go mocniej – Nie wiem co bym zrobiła jakbyś się tam nie pojawił. On nagle przerwał mi :
H:Nie myśl już o tym okej? - kiwnęłam głową – Poza tym tak robią najlepsi przyjaciele , pomagają sobie – szepnął do mojego ucha cmokając mnie w policzek.


----------------------------------------------------------------------------------------------------
Kochani jestem troche zawiedziona bo wyświetlenia są a komentarzy brak :( Wiem że piszę odnie dawna ale prosiłabym o komentarze bo nawet negatywne pomagają pisać dalej! Mam kilka kolejnych rozdziałów ale nie wiem czy wam przypadną do gustu bo są erotyczne więc proszę o wypełnianie ankiety z boku strony :) Jest już rozdział 3 <3 miłego dzionka życzę :* proszę piszcie komentarze <3 i promujcie mnie jeśli wam się podoba :)

sobota, 5 kwietnia 2014

Eh kochane misie-pysie ,ponieważ jutro jadę do rodziny nie będę mogławstawić nowego rozdziału :( dlatego wstawię go już dziś :) Mam nadzieję że wam się spodoba i że skomentujecie. Bo wyświetlenia są :)
Rozdział 2
                                                     ****Perspektywa Louisa*****

Dzisiaj kiedy szedłem na uczelnie przypadkowo zderzyłem się z piękną dziewczyną. Od razu kiedy ją zobaczyłem po prostu nie mogłem przestać o niej myśleć. Od tej pory wierzyłem już w miłość od pierwszego wejrzenia. A czy wy wierzycie? Przeprosiłem ją i przedstawiłem się grzecznie. Ona podziękowała mi za pomoc i jeszcze raz przeprosiła za swoją nie uwagę. Kiedy rano stałem na przerwie na uczelni usłyszałem ,że ktoś mnie woła. Od razu wiedziałem kto to był. Była to Sophie. Odwróciłem się i zacząłem z nią rozmawiać. Zaprowadziłem ją do szafki bo była tutaj nowa i powiedziałem że spotkamy się na następnej przerwie bo musiałem iść już na zajęcia. Na pożegnanie przytuliliśmy się do siebie i ja odszedłem do swojej sali.

Jak powiedziałem tak zrobiłem na następnej przerwie zacząłem szukać Sophie bo chciałem ją wyciągnąć do knajpki obok szkoły na lunch poza tym chciałem przedstawić ją kilku osobom żeby nie czuła się tu tak nieswojo. Nie mogłem jej znaleźć więc poszedłem sprawdzić na plan gdzie miała ostatnią lekcję. Od razu ruszyłem w stronę sali numer 113 i tam też jej nie było. Stwierdziłem że do niej zadzwonię jednak chwile później przypomniałem sobie że jeszcze nie wymieniliśmy się numerami telefonów. Zmartwiłem się bardzo o nią ale chwilę później zauważyłem jak grupka chłopaków stała w kółku przy niej i się śmiali. Ruszyłem w tamtym kierunku i okazało się że był to Niall , Harry i Zayn jednak nie dostrzegłem Liama co było dziwne bo zawsze wszędzie byliśmy razem. Podszedłem do nich i zacząłem rozmowę:
L:No siemka chłopaki , cześć Sophie – uśmiechnąłem się do niej szeroko na co ona odpowiedziała mi tym samym i zaraz zaczęła rozmowę.
S:Hej Louis , przepraszam że nie przyszłam ale to przez tych panów – wskazywała ręką na całą trojkę. Na co ja odpowiedziałem.
L:Nie w sumie to chciałem ci ich właśnie przedstawić ale widzę , że sami do tego doszli – uśmiechnęła się cała czwórka. W sumie ja też. - No to co idziemy na lunch ? -spytałem a wszyscy pokiwali twierdząco głową z wyjątkiem Sophie która wydawała się nad czymś zastanawiać – Co się stało Sophie? - spytaliśmy ja i Niall jednocześnie. Ona spojrzała na nas i powiedziała:
S: Nie nic tylko że ja nie wzięłam ze sobą portfela bo rano mi się spieszyło – odpowiedziała wyraźnie zakłopotana
N: Nie martw się my dzisiaj stawiamy. Nakarmimy cię dziś wyjątkowo a tym nam kiedyś to wynagrodzisz – zaśmiał się Niall. Wszyscy kiwnęliśmy głowami i ruszyliśmy w stronę wyjścia z uczelni.

                                                       ****Perspektywa Sophie*****
Uśmiechnęłam się i razem ruszyliśmy w stronę wyjścia z uczelni. Kiedy dotarliśmy do przytulnej knajpki nie daleko uczelni zamówiliśmy sobie jedzenie. Czekając na zamówienia ruszyłam w stronę łazienki gdzie przy samym wejściu zaczepił mnie chłopak krzyczący
Ch: Niezła dupa z ciebie laleczko wiesz?
S: Nie jestem żadną laleczką ani dupeczką rozumiesz? - odgryzłam się szybko w braku ciętej riposty na co on odpowiedział:

Ch: Ummm.... Zadziorna? Lubię takie – uśmiechnął się złowieszczo a ja ruszyłam w stronę łazienki jednak coś mnie powstrzymało. Była to ręka tego chłopaka spoczywająca na moim delikatnym nadgarstku. Od razu chciałam zacząć krzyczeć jednak on zatkał mi usta i powiedział na ucho.

-------------------------------------------------------------------------------------------------
I tak kochani to mamy już rozdział 2 :) cieszycie sie bo ja tak <3 naprawdę komentujcie ja nie gryzę :) Ciekawi jesteście co się stanie z Sophie? Jak zakończy się historia w knajpce? Możecie pisać w komentarzach co myślicie że się stanie :) Naprawdę ja nie gryzę :) Nie wstydzcie sie + Miłego Wieczoru Pyśki <3
Rozdział 1

Dzisiaj miałam otrzymać wyniki. Byłam bardzo zdenerwowana, ponieważ było to dla mnie bardzo ważne.Jeżeli zostałabym przyjęta do tej szkoły to od razu ,usiałabym się pakować i wyjeżdżać.Jest to niesamowite przeżycie. Wyjechałabym do Londynu na kilka lat. Krótko mówiąc byłaby to dla mnie życiowa szansa. Powoli i z potem na czole zaczęłam otwierać list i kiedy go wysunęłam widziałam , że wynik był pozytywny. Odetchnęłam z ulgą kiedy dostałam się do mojej wymarzonej szkoły. Od razu bez zwątpienia pobiegłam na górę aby się spakować. Następnego dnia wyleciałam z lotniska w Warszawie. Ale zaraz nie przedstawiłam wam się.
Jestem Sophie i mam 15 lat. Zawsze chciałam mieszkać w Londynie jednak nie miałam na to pieniędzy. Jednak teraz kiedy dostałam stypendium wyjeżdżam do wymarzonej szkoły .Co ja wam będę się przedstawiać opowiem wam mój pobyt w Londynie. Kiedy doleciałam do Londynu i urządziłam się już w moim mieszkaniu wyszłam na miasto. Po drodze przez moją nie uwagę zaczepił mnie jakiś przystojny chłopak. Cała zawartość mojej torby się wysypała. Było mi głupio bo zaczął mnie przepraszać i pomógł w zbieraniu tego co wypadło z torby. Bardzo go za to przerosiłam i powiedziałam:

S: Bardzo przepraszam ,ale ze mnie gapa. Jestem Sophie. Miło mi. - wyciągnęłam dłoń i nagle on odpowiedział:
On: To ja jestem niezdarny i bardzo miło mi cię poznać. Jestem Louis. - Nagle pomyślałam , że zaczepił mnie specjalnie. Nie przeszkadzało mi to jednak bo nikogo w Londynie nie znałam i był on całkiem przystojny.
S: Bardzo dziękuję za pomoc i do zobaczenia. Jeszcze raz bardzo przepraszam.
L: Do zobaczenia Sophie - I wyruszyłam z powrotem do domu żeby przygotować się do pójścia do szkoły. Ubrałam się normalnie. Rozpinana bluza, biały t-shirt z napisem dream, czarne obcisłe jeansy i conversy. Spakowałam kupione książki i poszłam do szkoły. Zaczęłam szukać mojej szafki kiedy nagle zobaczyłam znajomą mi już twarz. Był to Louis. Podeszłam wiec do niego i spytałam się:

S: Hej Louis. Ty chodzisz tu do liceum? -spytałam zdziwiona ,a on odpowiedział:
L: O cześć. Tak jestem na drugim roku. Pomóc ci dotrzeć do szafki?
S: Jeżeli mógłbyś to proszę . ,I razem ruszyliśmy w stronę mojej szafki...

----------------------------------------------------------------------------------------------------
 No Misie - Pysie mamy pierwszy rozdział :) Cieszycie się? Mi się on całkiem podoba <3 Proszę wam komentujcie to jest dla mnie bardzo ważne! Proszę :) każdy komentarz jest dlamnie ważny nawet negatywny , ponieważ muszę wiedzieć co wam się nie podoba :) Rozdziały postaram się dodawaćco dwa dni ale nie obiecuję bo mam też szkołę :P Miłego Dnia wam Pyśki życzę :)


piątek, 4 kwietnia 2014

Kochani <3
Chcecie żebym dzisiaj dodała pierwszy rozdział? Jesteście ciekawi losów Sophie? Zapraszam do komentowania :) i miłęgo wieczorku
Zwiastun

Czy kiedy miało się trudne dzieciństwo można żyć dalej bez problemów? Chyba jednak nie. Sophie poznaje 5 młodych chłopaków z którymi szybko się zaprzyjaźnia. Co będzie gdy nieświadoma swoich uczuć zakocha się? Czy uda jej się po takich przeżyciach ruszyć dalej? Spełni swoje marzenia czy ktoś jej w tym przeszkodzi? Co da jej wyjazd do Londynu na studia? Jak potoczą się losy Sophie w opowiadaniu „Save You Tonight”?