Rozdział
2
****Perspektywa Louisa*****
Dzisiaj kiedy szedłem
na uczelnie przypadkowo zderzyłem się z piękną dziewczyną. Od
razu kiedy ją zobaczyłem po prostu nie mogłem przestać o niej
myśleć. Od tej pory wierzyłem już w miłość od pierwszego
wejrzenia. A czy wy wierzycie? Przeprosiłem ją i przedstawiłem się
grzecznie. Ona podziękowała mi za pomoc i jeszcze raz przeprosiła
za swoją nie uwagę. Kiedy rano stałem na przerwie na uczelni
usłyszałem ,że ktoś mnie woła. Od razu wiedziałem kto to był.
Była to Sophie. Odwróciłem się i zacząłem z nią rozmawiać.
Zaprowadziłem ją do szafki bo była tutaj nowa i powiedziałem że
spotkamy się na następnej przerwie bo musiałem iść już na
zajęcia. Na pożegnanie przytuliliśmy się do siebie i ja odszedłem
do swojej sali.
Jak powiedziałem tak
zrobiłem na następnej przerwie zacząłem szukać Sophie bo
chciałem ją wyciągnąć do knajpki obok szkoły na lunch poza tym
chciałem przedstawić ją kilku osobom żeby nie czuła się tu tak
nieswojo. Nie mogłem jej znaleźć więc poszedłem sprawdzić na
plan gdzie miała ostatnią lekcję. Od razu ruszyłem w stronę sali
numer 113 i tam też jej nie było. Stwierdziłem że do niej
zadzwonię jednak chwile później przypomniałem sobie że jeszcze
nie wymieniliśmy się numerami telefonów. Zmartwiłem się bardzo o
nią ale chwilę później zauważyłem jak grupka chłopaków stała
w kółku przy niej i się śmiali. Ruszyłem w tamtym kierunku i
okazało się że był to Niall , Harry i Zayn jednak nie dostrzegłem
Liama co było dziwne bo zawsze wszędzie byliśmy razem. Podszedłem
do nich i zacząłem rozmowę:
L:No siemka chłopaki ,
cześć Sophie – uśmiechnąłem się do niej szeroko na co ona
odpowiedziała mi tym samym i zaraz zaczęła rozmowę.
S:Hej Louis ,
przepraszam że nie przyszłam ale to przez tych panów –
wskazywała ręką na całą trojkę. Na co ja odpowiedziałem.
L:Nie w sumie to
chciałem ci ich właśnie przedstawić ale widzę , że sami do tego
doszli – uśmiechnęła się cała czwórka. W sumie ja też. - No
to co idziemy na lunch ? -spytałem a wszyscy pokiwali twierdząco
głową z wyjątkiem Sophie która wydawała się nad czymś
zastanawiać – Co się stało Sophie? - spytaliśmy ja i Niall
jednocześnie. Ona spojrzała na nas i powiedziała:
S: Nie nic tylko że ja
nie wzięłam ze sobą portfela bo rano mi się spieszyło –
odpowiedziała wyraźnie zakłopotana
N: Nie martw się my
dzisiaj stawiamy. Nakarmimy cię dziś wyjątkowo a tym nam kiedyś
to wynagrodzisz – zaśmiał się Niall. Wszyscy kiwnęliśmy
głowami i ruszyliśmy w stronę wyjścia z uczelni.
****Perspektywa Sophie*****
Uśmiechnęłam się i
razem ruszyliśmy w stronę wyjścia z uczelni. Kiedy dotarliśmy do
przytulnej knajpki nie daleko uczelni zamówiliśmy sobie jedzenie.
Czekając na zamówienia ruszyłam w stronę łazienki gdzie przy
samym wejściu zaczepił mnie chłopak krzyczący
Ch: Niezła dupa z
ciebie laleczko wiesz?
S: Nie jestem żadną
laleczką ani dupeczką rozumiesz? - odgryzłam się szybko w braku
ciętej riposty na co on odpowiedział:
Ch: Ummm.... Zadziorna?
Lubię takie – uśmiechnął się złowieszczo a ja ruszyłam w
stronę łazienki jednak coś mnie powstrzymało. Była to ręka tego
chłopaka spoczywająca na moim delikatnym nadgarstku. Od razu
chciałam zacząć krzyczeć jednak on zatkał mi usta i powiedział
na ucho.
-------------------------------------------------------------------------------------------------
I tak kochani to mamy już rozdział 2 :) cieszycie sie bo ja tak <3 naprawdę komentujcie ja nie gryzę :) Ciekawi jesteście co się stanie z Sophie? Jak zakończy się historia w knajpce? Możecie pisać w komentarzach co myślicie że się stanie :) Naprawdę ja nie gryzę :) Nie wstydzcie sie + Miłego Wieczoru Pyśki <3
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz